14 stycznia 2018, 14:31
Felieton: Baranów szukajcie w Warszawie
Wraz z upływem lat, najpierw ze zdumieniem a teraz z rosnącą przyjemnością zauważam, że coraz więcej łączy nas wspólnych spraw. Nas czyli Polaków i Brytyjczyków. Nie chodzi tylko o język, bo przecież każdy widzi, że polski staje się drugim językiem na Wyspach i bez jego znajomości coraz trudniej będzie znaleźć pracę. Chodzi o mentalność.

Jak pisałem, na początku było zdumienie innością, które stopniowo zamieniło się w jakże przyjemne zaskoczenie. To zdumienie było dawno temu a jego korzenie sięgają lat szkolnych, gdy nauczycielka geografii przekonywała nas na lekcji, że obywatele Wielkiej Brytanii nie są mieszkańcami Europy.

– Jak to? –pytaliśmy. – To gdzie oni mieszkają? – Oni mieszkają „za kanałem” i patrzą na nas jak na ludzi z krain zamorskich. – Ale to oni mieszkają za morzem a my na kontynencie – próbowaliśmy dyskutować z nauczycielką. Była to tak zwana „stara wyga” i nie dała się zagadać.

– Dorośniecie, pojeździcie po świecie, odwiedzicie Brytyjczyków to zrozumiecie o czym mówię.

I na tym zakończyła, ale we mnie zasiała – jak to się mówi – ziarno niepewności.

To jak to jest? Bo jeśli oni tworzą Europę, to gdzie ja jestem? – myślałem naiwnie jak dziecko.

Minęły lata, doszliśmy do XXI wieku a ja z dumą patrzę na współczesnych Europejczyków. To znaczy patrzę na Polaków i na Brytyjczyków. I tylko na nich, bo o pozostałych nacjach nie ma co nawet wspominać. Niemcami gardzę i odwracam wzrok z niechęcią, o żabojadach wstyd mówić, bo z nimi można będzie ewentualnie pogadać dopiero jak się nauczą używać widelca i noża przy posiłku. Reszta Europy też już zniewieściała i schodzi na psy.

Trzymamy się tylko my i mamy coraz więcej wspólnego. No i wcale nieprawda, że chodzi nam tylko o exit z Europy. Bardziej niż wyjście, potrzebne jest wstrząśnięcie starą Europą i jej prawdziwą reformę. Mam wrażenie, że rząd Jej Królewskiej Mości umówił się i wręcz współpracuje w tej sprawie z nowym rządem Rzeczypospolitej Polskiej. Popatrzcie, nawet dogadali się, żeby rekonstrukcję rządu zrobić w tym samym czasie.

Najpierw częściową pod koniec ubiegłego roku, a teraz gruntowną. Premier Theresa May zdymisjonowała kilku ministrów na początku stycznia a premier Mateusz Morawiecki zrobił to samo – w tym samym czasie! To naprawdę nie przypadek.

Ale łączy nas nie tylko wspólna Europa. Jedność i dumę z bycia Europejczykiem odczuwam w wielu innych, powiedzmy szczerze, sprawach nawet tak błahych jak los czworonogów. O przepraszam! – zaprotestuje wielu czytelników. Los zwierząt to nie jest błaha sprawa. To prawda, z przyjemnością przeczytałem w brytyjskiej prasie informację o tym, że londyńskie zoo działa już jak należy, a przecież niedawno wybuchł tam groźny w skutkach pożar, w którym ucierpiały zwierzęta. Spieszę więc z informacją, że i u nas dba się o zwierzęta. W zoo w Poznaniu pewien – powiedzmy wprost – nieodpowiedzialny łobuz drażnił kijem tygrysa. Drapieżnik nie odgryzł ręki draniowi (choć mu się należało) tylko dlatego, że był nakarmiony. Ale kara chuligana nie minie, bo zajął nim się sąd. Tak u nas dba się o zwierzęta!

Druga sprawa – w Warszawie ktoś wpadł na pomysł, żeby pod koniec grudnia osiedlić na jednej z bezludnych wysp na Wiśle stado owiec i kóz. Te zwierzęta mają do spełnienia konkretne zadanie: muszą oczyścić wyspę z wysokich chwastów. Te chwasty uniemożliwiają ptakom zakładanie gniazd. Dlatego naukowcy wymyślili, że owce i barany do spółki z kozami ogryzą – jak żywe kosiarki – całą wyspę a kiedy przyjdzie wiosna, osiedlą się tam ptaki. Zero ingerencji ludzkiej, niech wszystkim zajmuje się przyroda. Wszystko pięknie, tylko dlaczego owce i kozy mają tam mieszkać zimą, kiedy jest zimno, wkoło nie ma co jeść a czasem trzeba się chronić przed krą lodową płynącą rzeką i wysoką falą powodziową co zdarza się dość często o tej porze roku w naszym kraju.

Tak czy siak, eksperyment jest interesujący i czekam z niecierpliwością na jego efekty. A wszystkich chętnych i ciekawskich zapraszam do Warszawy, aby na własne oczy to zobaczyli. I pamiętajcie: baranów szukajcie w Warszawie!

Andrzej Kisiel

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

Andrzej Kisiel

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *