20 sierpnia 2017, 10:14
Zapominany Miłosz…

We wtorek minęło 13 lat od śmierci Czesława Miłosza, poety, prozaika, eseisty, historyka literatury, tłumacza , profesora Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley i Uniwersytetu Harvarda, laureata nagrody Nobla w dziedzinie literatury(1980), wielkiego humanisty XX wieku. Media prawie nie odnotowały tej rocznicy, by choć wspomnieć o Wielkim Polaku w tak ważnych dla tradycji i współczesności kontekstach kulturowych. I gdyby nie przekorne losowe scenariusze ,to nazwisko naszego Noblisty byłoby w tych dniach przemilczane. Ale ciszę tę przerwały poczynania autorów edukacyjnej reformy, którzy w projekcie licealnej podstawy programowej nie uwzględnili żadnego utworu Czesława Miłosza. Według opinii ministerialnych urzędników, to pomyłka, a teksty polskiego Noblisty mają znaleźć się w licealnym kanonie lekturowym . Pomyłka(?!] niewiarygodna, ale to jej właśnie zawdzięczać możemy fakt, że w przestrzeni publicznej zawrzało, gdy media poinformowały, iż młodzież licealna nie będzie czytała utworów Miłosza! W medialnych dyskursach pojawiały się zdecydowane sądy wyrażane m.in. przez nauczycieli , jak choćby taki: Mówienie o literaturze polskiej XX wieku bez wspominania Czesława Miłosza jest jak omawianie tekstów XIX wieku bez Adama Mickiewicza (..). Bez Miłosza nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani Polski, ani współczesności, ani historii…Pamięć przywołuje w tym miejscu wydaną kilka lat temu niezwykłą publikację pt.: „Miłosz w szkole. Szkice interpretacyjne” pod red. Jarosława Klejnockiego(2013).

Poland_Krakow_1999 n/z Czeslaw Milosz. fot. Artur Pawlowski

To prawda , że sam tytuł we wspomnianych realiach dziś także pobrzmiewa paradoksalnie. Bo jakże prezentować interpretacje tekstów poetyckich i prozatorskich naszego Noblisty, które to interpretacje mogłyby być wykorzystywane w szkole, skoro w szkole nie będzie Miłosza?! Nasza publikacja jest adresowana przede wszystkim do uczniów i nauczycieli.(…) Nauczycieli zaś niniejsza pozycja powinna zainspirować zarówno do odważnych interpretacji, jak i nowych pomysłów metodycznych” – pisze we wstępie do książki Jarosław Klejnocki . Nie przypuszczał wtedy redaktor naukowy publikacji, pracownik akademicki, dzisiaj Dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, że opracowanie interpretacji literackich tekstów Miłosza przez wybitnych badaczy literatury i znawców twórczości Noblisty, mających bogate doświadczenie dydaktyczne na różnych poziomach edukacji, mogą okazać się dla tej edukacji zbędne.. To niezwykle cenna badawczo i metodycznie książka , która na pewno nie straci swej wartości interpretacyjnej. To brak możliwości jej wykorzystania przez nauczycieli na poziomie licealnym okaże się wielką stratą dla edukacji i duchowości młodych Polaków.

4 grudnia 1945 roku poeta wraz ze swą żoną, Janiną, przylecieli do Londynu . To był czas spotkań i rozmów m. in. z Karolem Esteicherem, Antonim Słonimskim, a także z Thomasem Eliotem, i kontaktów z powieściopisarką i działaczką międzynarodowego Pen Clubu Margaret Storm Jameson. Miłosz poznał też osobiście Feliksa Topolskiego, odwiedził go w jego pracowni pod Hungerford Bridge, ten zaś potem narysuje jego karykaturę – z twarzą przechodzącą w drzewo, a rysunek opublikuje w 1967 roku „Oficyna Poetów i Malarzy”. Ten motyw londyńskiego epizodu w życiu wielkiego poety można odnaleźć we wprost fenomenalnej biografii poświęconej Miłoszowi, autorstwa Andrzeja Franaszka , która ukazała się w 2011 Roku Miłosza. Wtedy też został wydany tutejszy „Times Literary Suplement” z płytą, na której znany aktor Stephen Fry czyta tłumaczenia angielskie poezji Miłosza. Teksty poetyckie wybrał pisarz Adam Zagajewski, zaś autorem projektu był Instytut Adama Mickiewicza. Świat mógł czytać i słuchać Miłosza…

A jakie perspektywy poznania tej twórczości wielkiego Polaka mają dzisiaj jego najmłodsi rodacy, pozbawiani w polskiej szkole kontaktu z frazami tej poezji?… Czy także i tutaj, na Wyspach? Jeden z intelektualistów i dziennikarzy po utarczkach różnych środowisk protestujących pochowaniu Noblisty na Skałce w Krakowie, stwierdził, iż Miłosz jest największą chlubą, a los, który zgotowała mu polska opinia publiczna – największą hańbą polskiej kultury. Prawdą jest, że XX-wieczne totalitaryzmy wikłały Miłosza w światy polityczne i choć na pewno nie był pisarzem politycznym zarówno on, jak i jego twórczość tkwiła w politycznych kontekstach. Był człowiekiem bardzo wyraziście formułowanego świata wartości własnych i tych, które uznawał za uniwersalne w swej czystości i pięknie. Dlatego wiele cierpiał sam i rozumiał cierpienie Innego. Jak powiedział znany pisarz, Stefan Chwin: Miłosz nosił w sobie nie zagojoną ranę i piękny ślad tej rany zostawił w swoich wierszach… Wielki Polski Noblista wierzył w poezję jako atrybut człowieczeństwa, wierzył, że bunt wznieci słowo poety…

 

Ewa Lewandowska-Tarasiuk

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *