04 sierpnia 2017, 10:26
Imigranci-artyści z Polski w Ben Uri Gallery/Museum (cz. 1)

„Łzy” praca Alicji Malamed Adams (z domu Goldachlag), „Ranny” Jankiela Adlera i brązowa „Głowa żydowskiego mistyka” – rzeżba Moshe Oveda (1885-1958) znanego tez jako Edward Goodack i Edward Good – jubilera, zegarmistrza, artystę i poetę, który w 1903 osiadł w Londynie i był jednym z założycieli Ben Uri.

 

Po wcześniejszych zapowiedziach czas najwyższy napisać o wystawie sztuki polskich artystów jaką zorganizowała tego lata londyńska Ben Uri Gallery/Museum. Ta zasłużona instytucja założona w Londynie w roku 1915 w intencji popierania sztuki tworzonej przez żydowskich imigrantów z początkiem nowego millenium postanowiła rozszerzyć swą działalność. Jako „Ben Uri Musem of Art. Identity and Migration” zajmuje się teraz nie tylko artystycznym dorobkiem żydowskich imigrantów, ale i reprezentantów innych nacji osiadłych w Wielkiej Brytanii i wzbogacających jej kulturę.

Po niedawnej przeglądowej wystawie poświęconej sztuce niemieckich artystów 27 czerwca w niewielkich pomieszczeniach galerii/museum na Boundary Road, St. James Wood, otwarto kolejną „Art Out of the Bloodlands: A Century of Polish Artist in Britain”. Ambitna w zamiarze stara się w wielkim skrócie przedstawić panoramę różnych pokoleń artystów od końca wieku XIX-go aż do dzisiaj emigrujących z ziem wielokulturowej Polski by żyć i tworzyć na wyspach brytyjskich. Oglądamy tu obrazy, rysunki, rzeźby i grafiki jak i (w pracach kilku najmłodszych artystów) wideo i fotografię. Największym problemem wystawy jest selekcja artystów co związane jest zarówno z ograniczeniami niewielkiej wystawowej przestrzeni jak i dostępem do prac twórców, których chciałoby się i należało by pokazać. Ważne, że w oparciu o własne zbiory, kolekcję londyńskiego POSKu uzupełnione kilku dziełami prywatnych kolekcjonerów zrobiono dobry początek mobilizując do dalszych wysiłków w przyszłości

Brązowa figura pisarza Izraela Zangwilla (1923) – dzieło Henry Glicensteina i obraz Izaaka Lichtensteina „Ślepy skrzypek” (1924)

Ben Uri ma bogate i wciąż uzupełniane własne zbiory w których dominuje sztuka stworzona przez żydowskich imigrantów, w tym wielu urodzonych w Polsce. Prace z tej kolekcji, w dużej części poświęcone żydowskim tematom wypełniają pierwszą salę na parterze muzeum pokazując też liczne .wczesne związki Ben Uri Museum z przybyszami z Polski. Ta część wystawy wydała mi się ciekawa już z tego powodu, że pokazała mi prace artystów mniej, lub w ogóle dotąd mi nie znanych, wśród których najstarsi rodzili się na terenach Polski w drugiej połowie XIX wieku. Takim jest na przykład urodzony w Turku w roku 1870 późniejszy student Monachijskiej Akademii, rzeźbiarz i grafik Henry Glicenstein reprezentowany wykonanym suchą igłą autoportretem i pełną życia portretową figurą z brązu Izraela Zangwilla, pisarza który w początkach lat 1920. był też prezydentem Ben Uri. Jest tu i jeszcze wcześniej, bo w roku 1869 urodzony (w Pile spod Sieradzem) Lejb (Leopold) Pilichowski, artystycznie utalentowany syn rolnika, który sztuki uczył się najpierw w warszawskiej szkole malarskiej Wojciecha Gersona, potem w Monachium i Paryżu zyskując uznanie i poparcie łódzkich fabrykantów. Wystawiał w Łodzi, Warszawie i Krakowie by od roku 1905 zamieszkać w Paryżu, a stając się koło roku 1908 aktywnym rzecznikiem idei syjonizmu zaczął częściej podejmować tematy z życia żydowskiej biedoty, by ostatecznie przenieść się do Londynu, gdzie umarł w roku 1933. Na parterze galerii oglądamy też największy obraz wystawy, namalowany w roku 1905 i inspirowany wierszem Roberta Browninga monumentalny olej na płótnie „Ostatnie dni Rabiego Ben Ezry”. To dzieło Aarona (Alfreda) Wolmarka urodzonego w roku 1877 w Warszawie w dostatniej mieszczańskiej rodzinie, z którą przyszły artysta opuścił Polskę w roku 1883 przybywając do Londynu. Studiował tu w Royal Academy School a szukając autentyzmu żydowskich scenerii odwiedził jeszcze Polskę w roku 1903. Malował chętnie sceny z żydowskiej przeszłości w stylu przypominającym Rembrandta, co widać i w obrazie pokazywanym w galerii. Artysta związany był też ściśle z Ben Uri i przez długie lata (1923-56) był wiceprezydentem tej instytucji. Umarł w Londynie w roku 1961. Innym, młodszym twórcą był urodzony w Łomży w roku 1888 Mark Wayner , który jako 5-letni chłopak przyjechał z rodziną do Londynu by zasłynąć tu później ze swoich karykatur. Szereg prac („Martwa natura z czaszką” Josepha Karpfa, „Ślepy Skrzypek” Izaaka Lichtensteina) reprezentuje popularne w dziełach społecznie angażującej się sztuki wpływy niemieckiego ekspresjonizmu. Sam ekspresjonizm jest jednak szerszą tendencją i w cieplejszym i bardziej lirycznym wcieleniu odnajduję go też w szczególnie ciekawym moim zdaniem z racji na swój indywidualizm olejnym płótnie Marthe Hakim (Marty Szostakiewicz urodzonej w Łodzi w roku 1884) „Le Grande Peur de Monde”( namalowanym w Teheranie ok 1940-44). Dramatyczny ekspresjonizm znamienny jest i dla całego dorobku urodzonego w Warszawie w roku 1911 sympatyzującego z komunizmem Józefa Hermana (1911-2000), który w roku 1937 wyjechał z Polski do Brukseli, skąd w roku 1940 przez Francję dostał się do Glasgow stając się po wojnie ważnym artystą skupionym na tematach trudu pracy i życia prostego człowieka. Obok mrocznego i dramatycznego późnego obrazu stworzonego dla upamiętnienia bojowników warszawskiego getta oglądamy i ciekawy bo pochodzący z wczesnego okresu, poetycki i pełen kolorów gwasz „Uciekinierzy” malowany w Glasgow ok 1941 roku.

Josef Herman (1907-2000) – „Uchodźcy” – ok.1941 gwasz na papierze

Wśród innych lepiej mi znanych artystów ucieszyłem się też ciepłym, malowanym akrylem na papierze (przeniesionym później na deskę) wizerunkiem rannego mężczyzny („Wounded – Portrait of a Man in a Cap”) pędzla Jankiela Adlera (1888-1949) . To artysta-wędrowiec i wygnaniec krążący po Europie pomiędzy Łodzią, Dȕsseldorfem, a Paryżem , zanim zaciągnąwszy się w roku 1941 do Polskiej Armii we Francji przybył do Szkocji inspirując tu innych swą sztuką odwołującą się do języka modernizmu i poetyki obrazów zaprzyjaźnionego z nim w Dusseldorfie Paula Klee. Jednym satyrycznym gwaszem prezentowany jest jeszcze inny „znajomy” artysta, Jerzy Himmelfarb (George Him 1900-1981) pamiętny mi ze swych ilustracji (w artystycznym duecie Levitt-Him) do „Lokomotywy” Tuwima. Nie znalazłem natomiast na wystawie prac jego kolegi Jana Levitta (1907-1991), który jak Him wyjechal w roku 1937 do Anglii i którego sztuka ewoluowała w latach 50-tych ku abstrakcji.

Dalekie od abstrakcji i odwołujące do tragicznych przeżyć wojny i holokaustu są upamiętniające je prace Romana Haltera (akwarela z sennym obrazem opatrzonym komentarzem) i płaskorzeźba „Auschwitz”(c1970) Josepha Karpfa z Jasła, który po powrocie do Polski z sowieckich obozów na Syberii odkrył, że 120 członków jego rodziny zginęło w czasie wojny w obozach zagłady. Warta uwagi w tej części wystawy jest i wisząca nieopodal wdzięczna malarska praca z elementami kolażu „Łzy” (1993) – dzieło Alicji Malamed Adams (z domu Goldachlag), urodzonej w Drohobyczu w roku 1927 jedynej do dziś żyjącej uczennicy Bruna Schulza.

Czarujący obraz Marthe Hakini (z domu Marty Szostakowskiej 1884-?)) – „Le Grande Peur de Monde” (olej na płótnie ok. 1940-44) zachwycił mnie nie tylko tajemniczą postacią artystki (żony perskiego dyplomaty, ale i indywidualnym stylem obrazowania

Odnoszę wrażenie, że oglądając wszystkie te rzeźby, rysunki i obrazy, biograficzne szczegóły życia poszczególnych artystów jakie wyczytywałem z towarzyszących dziełom podpisów przyciągały często równie wiele mej uwagi co same kontemplowanie dzieł – można by to krytykować, ale funkcją tej szczególnej galerii/muzeum jest chyba nacisk na związek sztuki i niezwykłego życia jakie było udziałem większości pokazywanych tu twórców. To tyleż muzeum sztuki co i historii. Inne postacie polskiej sztuki na obczyźnie, tym razem w oparciu o ich prace ze zbiorów POSKU i kolekcji prywatnych poznajemy w dolnych salach wystawy, o których chciałbym opowiedzieć w następnym tygodniu.

 

 Andrzej Maria Borkowski

„Art Out of the Bloodlands: A Century of Polish Artist in Britain” -Ben Uri Gallery & Musem, 108a Boundary Rd London NW8 0RH – otwarte do 17 września codziennie od 10.00-17.30 (w soboty i niedziele od 11.00-17.00 wstęp wolny)

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *