02 grudnia 2021, 12:05
Wystawa: I open my eyes, there’s no one
12 grudnia 2021 r. do 28 lutego 2022 r. Aberdeen, Cruickshank Botanic Garden

Od 12 grudnia w Cruickshank Botanic Garden w Aberdeen będzie można oglądać poruszającą wystawę „I open my eyes, there’s no one – Otwieram oczy, nikogo”. Jest to owoc współpracy University of Aberdeen oraz Polish Association Aberdeen, polonijnej organizacji istniejącej od 1993 roku, której ambicją jest kreowanie i umacnianie pozytywnego wizerunku Polski i Polaków, propagowanie demokracji, praw człowieka, w tym praw mniejszości etnicznych.

Poprzez nawiązanie do uniwersalnych wartości wystawa w oryginalny, ale przystępny sposób porusza trudny, ale ważny temat. Opowiada historię kopistów z białostockiego getta, żydowskich artystów, których talent został wykorzystany przez nazistów, co jednak nie uchroniło ich przed zagładą. Unikalną narrację ekspozycji przejmują wspomnienia i grafiki Izaaka Celnikiera, ocalałego z Zagłady, żydowskiego malarza, urodzonego w Polsce, więźnia getta i obozów koncentracyjnych, uczestnika marszów śmierci, którego historia stanowiła bezpośredni pretekst do wystawy.

Dzięki udostępnionym przez rodzinę artysty na potrzeby projektu niepublikowanym rękopisom Celnikiera oraz jego powojennym pracom będzie można doświadczyć wydarzeń z białostockiego getta poprzez słowa i sztukę artysty, zyskując prawdziwą perspektywę uczestnika wydarzeń. – Zależało nam, aby dominantą wystawy stała się sztuka i jej „uniwersalny” odwołujący się do emocji język – stąd rękopisy oraz cykl grafik Izaaka Celnikiera przedstawiający wydarzenia w getcie na osi czasu. Ponadto zamieszczone przy biografiach artystów kody QR przekierowują widza do strony internetowej dedykowanej wystawie, na której udostępnione zostaną ich prace – tłumaczy Marta Surowiec, kuratorka wystawy.

Poświęcona w znacznej mierze okrucieństwu drugiej wojny światowej oraz męczeństwu i zagładzie europejskich Żydów, twórczość Izaaka Celnikiera, wyraźnie nawiązująca do twórczości Francisca Goi, w równie ekspresyjny i sugestywny sposób, daje świadectwo zbrodni i ludobójstwa.

Podczas wystawy prezentowane będą prace artysty ze zbioru noszącego nazwę La mémoire gravée, „Wyryte w pamięci”. Wiele z zaprezentowanych grafik cyklu odnosi się bezpośrednio do wydarzeń w białostockim getcie.

O Izaaku Celnikierze

Izaak Celnikier urodził się w Warszawie w niezamożnej żydowskiej rodzinie. W dniu wybuchy wojny miał 16 lat, do Białegostoku dotarł z matką i siostrą w 1939 r., uciekając przed niemiecką okupacją. W pierwszych latach wojny, w okupowanym przez ZSRR mieście, Izaak rozpoczął naukę rysunku pod okiem doświadczonych żydowskich artystów, którzy tak jak on i jego rodzina, przybyli do Białegostoku w obawie o własne życie. Wśród nich byli m.in. Gina i Abraham Frydmanowie, Stanisława Cetnerszwerowa, Natalia Landau, Chaim Uryson, Chaim Tyber, bracia Seidenbeutel. Późniejsi artyści kopiujący dzieła sztuki, w usytuowanym na terenie getta atelier.

Po wkroczeniu Niemców do Białegostoku w 1941 r., Izaak wraz z matką i siostrą trafił do getta, gdzie udało mu znaleźć zatrudnienie pracowni niemieckiego oficera i przemysłowca – Oskara Steffena.

We wrześniu 1941 roku, niemiecki oficer i przemysłowiec Oskar Steffen dostrzegł potencjał żydowskich artystów, licznie zgromadzonych w getcie i utworzył pracownię kopii artystycznych. Steffen wyposażył warsztat w sztalugi i konieczne do efektywnej pracy zaplecze, dostarczał najwyższej jakości farby i materiały malarskie. Artyści na rozkaz właściciela, pracując na akord, tworzyli, w hurtowych ilościach, kopie obrazów wielkich mistrzów europejskiego malarstwa, m.in. Murilla, Tycjana, Rubensa i XIX-wiecznych klasyków niemieckich, prawdopodobnie, Caspara Davida Friedricha, Arnolda Böcklina.

Nie otrzymywali w związku z tym dodatkowego wynagrodzenia ani zwiększonych racji żywnościowych. Właściciel pracowni, nie dostrzegał w nich artystów, a „tanią siłę roboczą”, uznając, że praca nie jest wyczerpująca. Gotowe kopie wywożono dwa lub trzy razy w tygodniu samochodem ciężarowym do pałacu w Dojlidach, rezydencji Ericha Kocha, szefa Zarządu Cywilnego Okręgu Białystok, a potem w głąb Niemiec. Historię warsztatu znamy jedynie ze złożonej po wojnie relacji Izaaka Celnikiera. On sam wtedy, jeszcze nie malował, napinał i gruntował płótna, dbał o zaopatrzenie w farby i narzędzia dla pracujących w studiu artystów.

Na czele pracowni stanął Abraham Behrmann, odpowiadając za organizację pracy i „wydajność”. Nie ma pewności co do nazwisk pozostałych artystów zatrudnionych w atelier. Najprawdopodobniej byli to: Chaim Tyber, Tobiasz Haber, Chaim Uryson, Fania Helman, Gina Frydman, Natalia Landau, Oskar Rozaniecki, Bernard Rolnicki, Bencjon Rolnicki, Stanisława Centnerszwerowa, Meir Berman, Nachum Edelman, Hanna Rozenman, Estera Amalia Bernzweig. Prawdopodobnie pracowali tam również Efraim i Menasze Seidenbeutelowie.

Spośród blisko dwudziestoosobowej grupy członków atelier, tylko Celnikierowi udało się przeżyć wojnę, jak wielokrotnie podkreśla, by dać świadectwo życia i śmierci swojej rodziny, przyjaciół, Żydów.

Izaak pisał w swoich wspomnieniach: „Oto sztuka i życie. Sztuka i śmierć. Rozwieram oczy, nikogo. Próbuję zasnąć ponownie, a ci, którzy mnie wypychają na zewnątrz wracają, rysy są konkretne, lub prawie, pokrywają się. Nic. Widma. Potem nie ma już snu, ani marzeń sennych, ani duchów, tylko mgliste wspomnienie odbicia – powiedzmy tego lub tych, którym obcinają brody, śmiejąc się. (…) i oto znajduję się pośrodku mojego ludu, jeszcze przy życiu. Zapominam o wszystkich rozkoszach tego, co »piękne i wzniosłe« wokół mnie, i zastanawiam się, czy w tym przypadku »brakiem wstydu« nie byłoby, wręcz przeciwnie, odwrócić się od jednego ze źródeł i kluczy naszej pamięci” (Izaak Celnikier, Moja lektura Rembrandta, tłum. z jęz. franc. K. Rodrigo-Pereira, maszynopis niepublikowany, z archiwum rodziny artysty).

Artysta umarł w Paryżu w 2011 r.

O wystawie

Wiedza dotycząca artystów z białostockiego getta jest bardzo fragmentaryczna, dlatego wystawę poprzedziła wielomiesięczna kwerenda obejmująca zbiory muzeów, archiwów i kolekcji prywatnych w Polsce, Niemczech, Izraelu, Stanach Zjednoczonych i Francji. Wiele z udostępnionych podczas ekspozycji zdjęć czy reprodukcji nie było wcześniej publikowanych. – Szczególnie cenny jest zbiór zupełnie nieznanych prac Chaima Ursona pochodzący z Art Department Museums Division w Yad Vashem. W kwerendę były zaangażowane między innymi: Żydowski Instytut Historyczny, Muzeum Narodowe w Warszawie, Archiwum ASP w Warszawie, Muzeum Historyczne w Białymstoku, Białostocki Ośrodek Kultury i archiwa Bundesarchiv (German Federal Archives) – wymienia Marta Surowiec.

Jest ona nie tylko kuratorką, ale też pomysłodawczynią i autorką projektu. Jako absolwentka Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych zawodowo zajmuje się projektowaniem identyfikacji wizualnej, strategią komunikacji i budową marki. Z zamiłowania entuzjastka architektury warszawskiego modernizmu, laureatka nagród w zakresie projektowania, w tym międzynarodowej nagrody European Design Awards (ED-Awards). Obecnie mieszka w Szkocji, gdzie zajmuje się działalnością na rzecz Polonii i popularyzacji historii, kultury i dziedzictwa narodowego Polski.

Współautorkami wystawy są: Ewa Rogalewska, która nakreśliła historię białostockiego getta, Zuzanna Benesz-Goldfinger, która skupiła się na życiu i twórczości Izaaka Celnikiera, ponadto współpracowała też przy założeniach wystawy, Joanna Tomalska-Więcek i Jolanta Szczygieł Rogowska, które opowiedziały historię pracowni kopistów. – Zależało nam na tym, aby komunikacja wystawy miała wielopłaszczyznowy charakter. Stąd pomysł stref, składających się na pełen obraz historii pracowni kopii z białostockiego getta i zaproszenie do projektu kilku autorek, dla których każda z części ekspozycji wiąże się z jej osobistą pasją lub tematem pracy i badań. Dzięki temu kolejne ekspozytory mają indywidualny charakter. Projektując wystawę wzmocniłam to założenie poprzez różnorodną formę „standów” i dedykowany poszczególnym strefą layout, odmienny dla każdej z nich. To, co scala projekt to ikonografia, która jest nadrzędna, utrzymana w jednolitej estetyce. Dzięki temu wystawa zyskuje dynamiczną i ekspresyjną strukturę – podkreśla Marta Surowiec

Wystawa zostanie rozmieszczona na wolnostojących ekspozytorach i będzie tworzyć rodzaj otwartego muzeum, przełamującego dystans tradycyjnych ekspozycji.

W dobie pandemii i związanych z nią ograniczeń zależało nam, aby zyskać jak najszerszego odbiorcę i stworzyć przestrzeń, w której widz zetknie się z historią w niecodzienny sposób. Liczymy, że ta nietypowa forma zupełnie odmieni percepcję widza, a wykorzystanie naturalnej ciszy ogrodu stworzy tło sprzyjające refleksji – tłumaczy Surowiec.

W obliczu tragedii Zagłady kluczowe stają się kwestie istoty człowieczeństwa i tego, co określa jego postawy i granice. Podczas ekspozycji zadajemy sobie pytanie – jak mogło dojść do wynaturzenia na tak potężną skalę, w centrum Europy, za sprawą narodu tak zasłużonego dla światowej kultury, nauki i sztuki? Jakie realia ukształtowały okoliczności, w których do władzy doszli ludzie mający wolę, kapitał i odpowiednie poparcie, aby urzeczywistnić najstraszniejszą zbrodnię przeciwko ludzkości? – zastanawia się kuratorka.

Jak zauważa, holokaust, mimo bezprecedensowej skali w historii ludzkości, nie powstrzymał kolejnych zbrodni ludobójstwa. – Dlatego 76 lat po II wojnie światowej, zależy nam na tym, aby dawać świadectwo prawdzie i przeciwstawiać się odrywaniu jej od historycznej rzeczywistości. Tylko poprzez edukację i budowę świadomości mamy szansę na kreowanie odpowiedzialnych społecznie postaw. Jeżeli nie zareagujemy na czas na utratę elementarnych praw człowieka, w każdej chwili możemy obudzić się w odmiennej rzeczywistości – podkreśla Surowiec.

O „Stefie Historii”

Wystawa inicjuje pierwszy z cyklu projekt składający się na program „Strefa Historii” stworzony przez Polish Aberdeen Association. Głównymi celami „Strefy Historii” jest upowszechnienie dziedzictwa kulturowego Polski, kreowanie jej wizerunku i międzynarodowa integracja, służąca budowie lokalnego patriotyzmu.  – W każdym z realizowanych projektów koncentrujemy się na zagadnieniach dotyczących także historii i kultury Szkocji. Dzięki temu stopniowo stworzymy cykl odwołujący się do spuścizny historycznej obydwóch krajów. Naszą ambicją jest stworzenie długofalowego projektu, który wykorzystując współczesny język i kanały komunikacji, będzie propagował wiedzę składającą się na tożsamość historyczną Polski, w odwołaniu się do jej dziedzictwa i tradycji – podkreśla Mateusz Łagoda, prezes PAA.

Chcemy, aby nasze realizacje wyróżniały się autorskim charakterem i indywidualnie opracowywaną, dynamiczną strukturą. Liczymy, że poprzez nowoczesną formę komunikacji i animacji kulturalnej, jak również otwartą formułę projektu uda nam wypracować wielopokoleniową i wielokulturową integrację. Równolegle z outdoorowymi eventami powstanie strona internetowa historyzone.uk, umożliwiającą zwiększenie zasięgu realizowanych wydarzeń – dodaje.

Projekt wystawy został zrealizowany dzięki wsparciu: Big Lottery Awards For All, Aberdeen City Council, Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Edynburgu oraz Instytutu Kultury Polskiej w Londynie.

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (3)

  1. Jako historyczka sztuki przez wiele lat badająca temat niewolniczej pracy malarzy w białostockim getcie, którym, co ciekawe, nikt się wcześniej nie zajmował, ogromnie się cieszę z obecnego nim zainteresowania. Kwestia wykorzystania talentu wybitnych żydowskich malarzy została wcześniej opisana przeze mnie i koleżankę J. Szczygieł-Rogowską w artykule naukowym w piśmie „Pro Memoria” w 2009 r. i pokazana w filmie „Kopiści” (który – o ile wiem – zainspirował Panią Martę Surowiec). Obecnie problem warsztatów kopii artystycznych w białostockim getcie stał się przedmiotem zainteresowania wielu badaczy na świecie (w fazie przygotowania jest wystawa, ktora będzie eksponowana w innym kraju wraz z dużą publikacją), co budzi nadzieję na wyjaśnienie wielu niewiadomych. A tych jest ogromnie dużo, zaczynając od tego, że nie wiemy, co stało się z produkcją, czy fałszywe obrazy nie udają prawdziwych w zbiorach prywatnych i muzealnych na całym świecie. Problem nie jest więc wcale błahy.

  2. Jako historyczka sztuki od wielu lat badająca temat niewolniczej pracy malarzy w białostockim getcie, którym, co ciekawe, nikt się wcześniej nie zajmował, ogromnie się cieszę z obecnego nim zainteresowania. Kwestia wykorzystania talentu wybitnych żydowskich malarzy została wcześniej opisana przeze mnie i koleżankę J. Szczygieł-Rogowską w artykule naukowym w piśmie Muzeum Auschwitz-Birkenau („Pro Memoria” w 2009 r.) i pokazana w filmie „Kopiści” (który – o ile wiem – zainspirował Panią Martę Surowiec). Obecnie problem warsztatów kopii artystycznych w białostockim getcie stał się przedmiotem zainteresowania wielu badaczy na świecie (w fazie przygotowania jest wystawa, która będzie eksponowana w innym kraju wraz z dużą publikacją), co budzi nadzieję na wyjaśnienie wielu niewiadomych. A tych jest ogromnie dużo, zaczynając od tego, że nie wiemy, co stało się z produkcją, czy fałszywe obrazy nie udają prawdziwych w zbiorach prywatnych i muzealnych na całym świecie. Problem nie jest więc wcale błahy.

  3. Jako historyczka sztuki przez wiele lat badająca temat niewolniczej pracy malarzy w białostockim getcie, którym, co ciekawe, nikt się wcześniej nie zajmował, ogromnie się cieszę z obecnego nim zainteresowania. Kwestia wykorzystania talentu wybitnych żydowskich malarzy została wcześniej opisana przeze mnie i koleżankę J. Szczygieł-Rogowską w artykule naukowym w piśmie Muzeum Auschwitz-Birkenau („Pro Memoria” w 2009 r.) i pokazana w filmie „Kopiści” (który – o ile wiem – zainspirował Panią Martę Surowiec). Obecnie problem warsztatów kopii artystycznych w białostockim getcie stał się przedmiotem zainteresowania wielu badaczy na świecie (w fazie przygotowania jest wystawa, która będzie eksponowana w innym kraju wraz z dużą publikacją), co budzi nadzieję na wyjaśnienie wielu niewiadomych. A tych jest ogromnie dużo, zaczynając od tego, że nie wiemy, co stało się z produkcją, czy fałszywe obrazy nie udają prawdziwych w zbiorach prywatnych i muzealnych na całym świecie, więc problem nie jest błahy. Nadal badamy temat i zbieramy wiadomości, ostatnio pojawiły się nowe postacie i nowe, bardzo ciekawe wątki.