13 lutego 2018, 13:00 | Autor: admin
73. rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz

W sobotę 27 stycznia 2018 r. odbyły się uroczystości z okazji 73. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz[1]. Honorowy patronat nad tym wydarzeniem objął Prezydent RP Andrzej Duda. W tym dniu obchodzony jest także Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu[2].

***

Już czwarty raz idę tą drogą w kierunku tzw. bramy śmierci, miejsca, gdzie żywi winni stracić wszelką nadzieję, do pomnika ofiar obozu. Wokół ciemno, mgliście, przejmujący do szpiku kości ziąb. Zatrzymuję się, żeby uzmysłowić sobie, co się tu działo. Co myśleli, co czuli więźniowie, gdy szli tą trasą, nie wiedząc, co ich czeka? Czy jestem w stanie chociaż przez moment sobie wyobrazić, co ci ludzie przeżyli?

A jednak nie mogę tu nie być… Muszę jeszcze raz doświadczyć wagi historii. Za dwie godziny pojawią się tu byli więźniowie. Zgromadzą się także goście, by dopełnić obchodów rocznicowych. Jest cicho, niesamowicie, nad ziemią snują się opary, mgła wisi w powietrzu duszną płachtą. Robię kilka kroków. W oddali, po mojej prawej stronie znajdują się dwie stare wieże strażnicze, stojące w niewielkiej odległości od siebie, linia kolejowa, gdzie na zawsze zatrzymał się pusty wagon towarowy, tory prowadzące do komór gazowych, po obu stronach chodnika ogrodzenia z drutu kolczastego – granica między życiem a śmiercią.

Tym wagonem transportowano więźniów, którzy najprawdopodobniej odbyli nim swą ostatnią podróż. Niektórzy mieli naiwną nadzieję, że przywieziono ich do pracy, a nawet do życia w lepszym miejscu, póki nie weszli do komór gazowych. Zamykam oczy, słyszę ich krzyki, choć może byli już zbyt wystraszeni lub słabi, by wydać choć pojedynczy krzyk. Trudno jest w ogóle dopuścić, że taki koszmar mógł się wydarzyć, i niemożliwe jest tego zrozumienie.

Dwa jasne reflektory oświetlają drogę. Nie boję się, choć na razie jestem zupełnie sama.

Idę do tzw. „strefy otwartej” przeznaczonej dla tych, którzy nie mają zaproszeń na główne wydarzenie. W tym roku ja też nie mam akredytacji dziennikarskiej, więc będę stać na zewnątrz i słuchać przemówień przez głośniki. Na ogromnym ekranie widnieje wizualny symbol rocznicy – praca byłego więźnia Sonderkommando Davida Olère, który w swoich powojennych obrazach i rysunkach przedstawił tragedię ludzi mordowanych w komorach gazowych[3].  Po mojej prawej stronie znajduje się główny pomnik i morze tablic. Pamiętam, jak ocaleni opowiadali mi, jak musieli stać niejednokrotnie godzinami w przenikliwym zimnie, mając na sobie niewiele więcej niż bieliznę. Tak, jest zimno, bardzo zimno, a mam na sobie ciepłe suche buty, zimowy płaszcz.

 

***

W uroczystościach wzięło udział ponad 60 byłych więźniów wraz z rodzinami, Premier Rzeczypospolitej Polskiej Mateusz Morawiecki, Wicepremier Beata Szydło, Minister Wojciech Kolarski – podsekretarz stanu z kancelarii Prezydenta RP, Anna Azari, Ambasador państwa Izrael, Sergiej Andriejew, Ambasador Federacji Rosyjskiej, Minister ds. polityki cyfryzacji, telekomunikacji i mediów Grecji – Nikolaos Pappas, ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, przedstawiciele kościołów i wspólnot religijnych w tym przedstawiciele wspólnot gmin żydowskich, przedstawiciele społeczności romskiej, przedstawiciele władz państwowych, regionalnych i samorządowych.[4]

Rankiem pod Ścianą Straceń[5] w byłym Auschwitz I byli więźniowie obozów niemieckich złożyli wieńce i zapalili znicze. Następnie w Centrum Dialogu i Modlitwy odprawiona została Msza Święta, której przewodniczył Piotr Greger, biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej.

Główna uroczystość rozpoczęła się w budynku tzw. centralnej sauny w byłym Auschwitz II-Birkenau świadectwem dwóch byłych więźniarek. Jako pierwsza wystąpiła Maria Hörl[6]. Urodziła się na Białorusi w 1942 r. jako Galina Bułhakowa, jedna z pięciorga rodzeństwa. Ojciec był w partyzantce. Niemcy – według relacji matki – chcieli ją zmusić do wydania go. W końcu wraz z dziećmi trafiła do obozu w Witebsku. W czerwcu 1943 roku przewieziono ich do obozu w Majdanku. Tu zostali rozdzieleni. We wrześniu lub październiku 1943 roku starsze dzieci – Walentynę i Kolę wysłano do Łodzi. Z matką została Raja, Wołodia i Gala. Potem był Oświęcim. Brat Wołodia trafił do Monowic, tj. do Auschwitz 3. Matce, siostrze i Gali wytatuowano na rękach numery. 19 stycznia 1944 roku wszystkie trzy żyły. Niebawem matka została wysłana do Ravensbrück, a stamtąd po wyzwoleniu trafiła do ZSRR, czyli dzisiejszej Białorusi. Siostra obozu nie przeżyła. Po wyzwoleniu dzieci, a wraz z nimi Galę przewieziono do sierocińca w Harbutowicach. O swojej historii dowiedziała się dopiero na pierwszym spotkaniu dzieci Oświęcimia zorganizowanym przez kustosza Tadeusza Szymańskiego. To on zaczął się zajmować poszukiwaniem dokumentów. Dzięki temu mogły dzieci Oświęcimia odzyskać tożsamość i nawiązać kontakt z rodzinami, jeśli te pozostały przy życiu. Galinę adoptowano w 1956 roku. Zmieniono jej imię i nazwisko na Maria Dąbek, jako miejsce urodzenia wskazano Oświęcim. Rok później dowiedziała się z radia, że poszukuje ją jej matka. Jednak swoją biologiczną rodzinę odnalazła dopiero w 1976 r. Dzisiaj mieszka w Austrii.

Bronislawa Karakulska[7] miała 7,5 roku, gdy wybuchła wojna. Wspominała: „mając już około 50 lat poszłam do ZBOWIDu z zaświadczeniem o moim pobycie w Auschwitz. Przewodniczący jednak stwierdził, że byłam zbyt krótko w obozie, by otrzymać rentę wojenną i nie podpisał mojego wniosku. Nie zdawał sobie sprawy, że wystarczyło tam być piętnaście minut, by pójść z dymem. W trakcie mojego pobytu w Auschwitz dwa razy w czasie selekcji skierowano mnie do krematorium. Za pierwszym razem zostałam uratowana dzięki połknięciu brylantu, który Mama mi dała… Za drugim razem uratowała mnie ciocia. Dzięki niej ukryto mnie w miedzianym, węglowym piecu, gdzie siedziałam prawie dwie godziny. To, że zostałam uratowana z Auschwitz, zawdzięczam osobie Oskara Schindlera, który przekonał komendanta Hoessa o konieczności pracy kobiet i dzieci, kierowanej przez niego fabryce amunicji. Na dzień dzisiejszy jestem jedyną mieszkanką Krakowa ocaloną przez Oskara Schindlera”.

Premier Mateusz Morawiecki odniósł się do rocznicy uruchomienia komór gazowych:

„BW 32KGRA tak nazywał się ten budynek. Nic niemówiący z nazwy, bo taki miał być też los ludzi, którzy byli tutaj przywożeni. Mieli stracić swoje imiona, swoje nazwiska, stracić swoje życie. Nadawano im numery obozowe – numer obozowy 76307 miała Pani Bronisława i 77252 miała Pani Maria”. Premier zapewniał, że „nie może być najmniejszego przyzwolenia na żadne ideologie zbrodnicze takie jak: niemiecki nazizm, komunizm, rasizm, antysemityzm, na żadne takie zachowania. Dlatego będziemy pamiętać o wszystkich tych mechanizmach śmierci, które wtedy stosowane. Bo tę pamięć jesteśmy winni dziś żyjącym, ale jeszcze bardziej tę pamięć jesteśmy winni wszystkim ofiarom tamtych czasów”. Wspomniał też o raportach sporządzonych przez Jana Karskiego i rotmistrza Witolda Pileckiego, który sam na ochotnika trafił do obozu w celu zbadania panującej tam sytuacji. Niestety, żaden z raportów przekazanych na Zachód nie został uznany za wiarygodny.

Premier przypomniał też, że wśród 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest 7000 Polaków. Podkreślił, że ta liczba nie odpowiada rzeczywistości. Stwierdził też, że „Nie pomogliśmy ocalić pięknego narodu Żydów polskich , który był częścią drugiej Rzeczpospolitej, pierwszej Rzeczpospolitej, który był częścią naszej historii. Nie zdołaliśmy, ponieważ brutalna i brunatna miażdżąca siła, zgładziła ten naród i zgładziła część narodu polskiego. To była niemiecka siła”.

Minister Wojciech Kolarski, podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta RP podkreślił, że „Jak co roku przybywamy do tego miejsca straszliwej i niedającej się pojąć zbrodni. To nasza powinność wobec ogromu cierpienia, jakie symbolizuje Auschwitz… Tutaj przekonujemy się naocznie, że wszelkie myślenie i zachowanie zwrócone przeciwko bliźniemu, łamiące zasady dekalogu i prawa człowieka, odwołujące się do mrocznych kart historii jest drogą prowadzącą w otchłań… Od samego jego początku próbowaliśmy zaalarmować wolny świat prawdą o Holocauście. Działalność wspomnianych tutaj Witolda Pileckiego i misja Jana Karskiego są przykładami zaangażowania Polskiego Państwa Podziemnego. Ratunek niosła też rada pomocy Żydom Żegota działająca przy delegaturze rządu Rzeczpospolitej na kraj.

Żydzi i Polacy są wyjątkowymi kustoszami pamięci o ofiarach zagłady i depozytariuszami przesłania, jakie z tej tragedii płynie dla społeczności międzynarodowych. Z poświęceniem wypełnia te zadania wiele osób, środowisk i instytucji, z kluczową rolą Państwowego Muzeum Auschwitz Birkenau w Oświęcimiu, które opracowało uniwersalne zasady opieki nad miejscami zagłady wraz z instytutem Yad Vashem w Jerozolimie. Spotykając się w Auschwitz, mamy nadzieję, że ten symbol straszliwego zła będzie znakiem naszej determinacji, żeby podobna tragedia nigdy więcej się nie powtórzyła”.

Anna Azari, Ambasador Izraela odniosła się do procedowanej obecnie ustawie o IPN, podkreślając, że jak zawsze, dobrzy przyjaciele – Polska i Izrael – znajdą wspólną drogę i wspólny język, by ustalić, jak będziemy pamiętać historię.

Siergiej Andriejew, Ambasador Federacji Rosyjskiej przypomniał, że „Byli więźniowie hitlerowskich obozów zagłady, ocaleni, ci którzy przetrwali, komu dzisiaj składamy szczególny hołd szacunku, są żywymi świadkami i kustoszami pamięci o tym, co nigdy więcej nie powinno się powtórzyć. Auschwitz jest takim miejscem, gdzie straszna tragedia przeszłości powinna służyć surową lekcją obecnemu i przyszłemu pokoleniu”.

Piotr Cywiński, Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, zadał kilka wstrząsających pytań: „Świat zdaje się coraz bardziej funkcjonować tak, jakby niewiele nauczył się z tragedii obozów koncentracyjnych. Na kolejną odsłonę zabójczego szaleństwa nie potrafimy reagować skutecznie… Co się dzieje z naszym światem, co się dzieje z nami samymi? Czy naprawdę pamięć nie niesie zobowiązania? A jeśli to nadzieja umiera ostatnia, to w czymże ona ma być zakorzeniona, jeśli nie właśnie w pamięci… Czyżby Auschwitz niczego nas nie nauczyło? Odpowiedź na to pytanie każdy winien szukać w swoim własnym sumieniu”.

Ostatnia część obchodów miała miejsce przed Pomnikiem Ofiar położonym w bezpośredniej bliskości ruin dwóch największych komór gazowych Auschwitz II-Birkenau. Rozpoczął ją dźwięk szofaru w wykonaniu Piotra Kadlcika z rady Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. Modlitwę Kadisz i modlitwę El Male Rachamim zaintonował Yehoshua Ellis – z Gminy Żydowskiej w Warszawie. „Wieczny odpoczynek” za dusze ofiar odmówił biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. Duchowni chrześcijańscy różnych wyznań oraz rabin wspólnie wyrecytowali też Psalm 42.

Uroczystość zakończyło zapalenie i złożenie zniczy pod Pomnikiem Ofiar obozu przez byłych więźniów, premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier Beaty Szydło oraz Wojciecha Kolarskiego z Kancelarii Prezydenta RP, Dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau –Piotra Cywińskiego, ambasadorów państw reprezentowanych na uroczystościach, Wojewodów oraz reprezentantów władz samorządowych.

 

***

Rozglądam się wokół, gdzie oni – młodzież, uczniowie, zwykli ludzie, dlaczego nie są tutaj, aby być świadkiem tak ważnego wydarzenia. Słyszę różne języki, są młodzi ludzie z Niemiec, Francji, Holandii i Ameryki, ale niewielu Polaków. To mnie zasmuca. Jak można zrozumieć swój kraj, otaczający go świat, jeśli nie zna się historii przodków, których tak wielu właśnie tu zakończyło swe życie?

Przykro mi, że w tym roku pojawiło się tak mało osób w miejscu, w którym powinny być tysiące, aby móc usłyszeć i przekazać innym historie ocalonych. Muszą się przecież znaleźć tacy, którzy będą wzmacniać ten z każdym rokiem słabnący głos coraz mniej licznej grupy więźniów i dzieci Auschwitz.

Relacja: Barbara Dembińska

Opracowanie: Joanna Gonczarow

[1] Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Ponad 1.3 milion osób, głównie Żydów, ale także Polaków, Romów, radzieckich jeńców wojennych i ludzi innych narodowości zwieziono tu wbrew ich woli po to, by zabić od razu lub powoli wykończyć w bezlitosnej machinie obozu. Około 200 000 więźniów zostało ocalonych. W każdym przypadku graniczyło to z cudem. Obóz wyzwolili 27 stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej.

[2]W 2005 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych uchwaliła dzień 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

[3]W tym roku obchodzona jest 75. rocznica uruchomienia na terenie obozu Auschwitz II-Birkenau czterech ogromnych komór gazowych wraz z krematoriami.

[4] Obecni mogli także zapoznać się z otwartą z okazji uroczystości wystawą prezentującą część niezwykle obszernej kolekcji (1893 dokumenty oraz 29 fotografii) dokumentów związanych z obozem Auschwitz i historią II wojny światowej, m.in. gett i innych obozów koncentracyjnych, skompletowanej przez ocalałego z Holokaustu Władysława Ratha i przekazanej do Muzeum przez jego rodzinę.

[5] Ściana Straceń zwana też Czarną Ścianą lub Ścianą Śmierci stała na dziedzińcu Bloku 11. Od jesieni 1941 r. esesmani przez dwa lata wykonywali przed nią egzekucje przez rozstrzelanie. Zgładzili w ten sposób wiele tysięcy osób, głównie Polaków. Ściana została zdemontowana przez Niemców w lutym 1944 r. Obecnie stoi tam jej replika. To tradycyjne miejsce, w którym wszystkie oficjalne wizyty składają hołd pomordowanym.

[6]W czerwcu 1943 r. podczas akcji pacyfikacji białoruskich wsi przez Niemców została uwięziona razem z matką i trojgiem rodzeństwa. Najpierw trafiła do Majdanka, a stamtąd 15 kwietnia 1944 do Auschwitz. Jedna siostra nie przeżyła obozu. Matkę Niemcy ewakuowali w styczniu 1945 r. Maria przeżyła do wyzwolenia, a potem trafiła do sierocińca. W 1947 r. została adoptowana przez rodzinę Dąbków z Krakowa

[7]Bronislawa Karakulska urodziła się w Krakowie w 1932 r. Podczas okupacji przebywała wraz z rodzicami i bratem Ryszardem w krakowskim getcie. Po likwidacji getta została przeniesiona do KL Płaszów, a następnie w została zatrudniona w Fabryce Wyrobów Metalowych i Naczyń Emaliowanych na Zabłociu kierowanej przez Oskara Schindlera. W październiku 1944 r. razem z innymi więźniarkami znajdującymi się na „Liście Schindlera” została przywieziona do KL Auschwitz, a następnie wywieziona do Brünnlitz, gdzie przebywała do wyzwolenia

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *