07 marca 2019, 09:29
Felieton Kisiela: Smak bursztynu

Kiedyś wszystko było proste: przyjeżdżał taki zagraniczny gość do Polski i od razu było widać, już od dworca albo lotniska, że jest z lepszego świata. Ubranie z markowego materiału, walizka w ręku, szyk i dyskretny zapach Old Spice wokół. Człowiek z Zachodu. Zaraz potem taki gość szedł wymienić walutę, dolary albo funty czy marki na złotówki. W banku policzono mu po takim kursie, że biedak myślał, że to napad rabunkowy. Ktoś mu podpowiedział, że korzystniej jest wymienić prywatnie. Poszedł więc do tak zwanego cinkciarza-przypominam, że w tamtych czasach w Polsce nie było legalnych kantorów wymiany, można było to zrobić legalnie w banku albo nielegalnie u faceta zajmującego się pokątną wymianą. Niestety cinkciarze bardzo często oszukiwali klientów.

W sumie więc wychodziło na jedno: albo okradał go państwowy bank, albo prywatny pośrednik. Ale to było dawno temu, w czasach kiedy zwykli obywatele w komunistycznej Polsce nie mieli prawa posiadać zachodniej waluty, o kantorach nikt nie słyszał, a Old Spice było symbolem nieosiągalnego luksusu w kraju nad Wisłą. Dziś kantory wymiany walut są na każdym dworcu, a Old Spice można kupić w każdym osiedlowym sklepiku.

Można, ale po co – mawia mój znajomy.

Moja babcia, jak uzbierała trochę pieniędzy, to pojechała do Wielkiej Brytanii odwiedzić przedwojenną przyjaciółkę z Kresów. Ostatni raz widziały się we wrześniu 1939 r., potem zawierucha wojenna je rozdzieliła. Minęło wiele lat i za pośrednictwem Czerwonego Krzyża odnalazła ją w Anglii. Było to prawie 50 lat temu. Babcia bez wahania wyjechała na zachód. I wiecie co? Zamiast tam pozostać, postanowiła… wrócić do komunistycznej Polski. Podejrzewam, że nie chodziło o miłość do tamtego ustroju, ale o miłość do dziadka, który pozostał w kraju. Nie chciała go porzucić . Taka to była miłość. No ale to byli ludzie przedwojenni, w dodatku pochodzący z Kresów, z Polesia, bardzo zżyci ze sobą. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek się kłócili. Aha, no i jak myślicie, co babcia przywiozła z Anglii w prezencie swojemu mężowi?

Oczywiście butelkę Old Spice. Puste opakowanie po wodzie toaletowej (albo kolońskiej, nie pamiętam szczegółów) stało jeszcze wiele lat w domu…Taki powiew a raczej aromat wolnego świata. No więc wtedy, w latach 70. nieosiągalna Europa kojarzyła mi się głównie z tą marką.

A z czym kojarzy się cudzoziemcom Polska? Z żubrem a jeszcze bardziej z żubrówką. Mój kolega był bardzo dumny, bo jego córka wyjechała na studia do Francji i tam wyszła za mąż za rodowitego żabojada a jej teściem został prawdziwy profesor. No i ten profesor przyjechał do Polski poznać swojego odpowiednika (to znaczy polskiego teścia) a mojego kolegę. Kolega napoił go żubrówką pierwszego dnia tak, że profesor stracił świadomość. Potem nie chciał już nic brać od ust, bo myślał, że kolega chce go otruć.

– Te francyki to w ogóle nie potrafią pić wódki – podsumował kolega.

Niedawno do naszego miasta przyjechał artysta, a ściślej muzyk z Kanady. Dał występ i został jeszcze kilka dni, aby poznać region. Dostał też prezent-regionalną pamiątkę. Ponieważ mieszkam nad morzem, suwenir był związany z Bałtykiem. To nalewka z bursztynu. Taką nalewkę robi się na spirytusie i – w zależności od upodobań – stosuje do użytku wewnętrznego lub zewnętrznego. Spirytusu ubywa, a bursztyn zostaje na dnie buteleczki.

Potem znowu nalewa się alkoholu, który powoli rozpuszcza bursztyn i uwalnia składniki w nim zawarte. Taka bursztynowa nalewka ma podobno właściwości lecznicze, chociaż można ją oczywiście potraktować jak trunek. Przed powrotem do Kanady muzyk podkreślając gościnność Polaków wspomniał o prezencie. Spirytus wypił ze smakiem, a bursztyn potraktował jak zakąskę, po prostu zjadł. Jakim cudem nie połamał zębów – nie wiem.

Ale to dobrze, bo mógłby wspominać Polskę niemile. A tak to najwyżej dostał w samolocie niestrawności i wydalił z siebie bursztyn. Zresztą nie wiem, nigdy nie jadłem bursztynu, może on jest nawet smaczny? Bo że jest zdrowy, to o tym wiadomo już od starożytności. Już Rzymianie handlowali ze Słowianami tym towarem. Nasz bursztyn był ozdobą niejednego starożytnego mieszkańca Imperium Romanum.

Andrzej Kisiel

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *