09 lutego 2019, 09:18 | Autor: admin
Polka z Leeds podbija brytyjską scenę muzyczną
Imię nosi po piosenkarce Amandzie Lear. Swoim wykonaniem piosenki “The Power of Love” zachwyciła Korę Jackowską, która miała napisać dla niej piosenkę. A dwa tygodnie temu jako jedna z nielicznych osób nieanglojęzycznych wystąpiła w finale festiwalu Open Mic w O2 Arena, co uważa za największe życiowe osiągniecie. O swoich wrażeniach oraz o tym, jak wyglądała jej droga do legendarnej londyńskiej sceny opowiada Amanda Lepusińska w rozmowie z Magdaleną Grzymkowską.

 

Ochłonęłaś już po występie?

– Stres i adrenalina towarzyszyły mi jeszcze przez kilka dni. To rewelacyjne doświadczenie, nawiązałam kilka interesujących znajomości, co mam nadzieję zaowocuje w przyszłości.

Jakie emocje towarzyszyły Ci w czasie występu?

– W sam występ włożyłam dużo serca i emocji, zależało mi na jak najlepszym przekazaniu tekstu jak i melodii. Wykonałam piosenkę „Jealous” z repertuaru Labrinth, a na scenie towarzyszył mi Tomasz Chudy, który akompaniował mi na fortepianie. Występ jest już dostępny na YouTube na kanale Open Mic UK.

 Czujesz rozczarowanie, że tym razem Ci się nie udało wygrać?

– Każdy kolejny występ to dla mnie doświadczenie, z którego staram się wyciągać jak najwięcej. Analizuję, co powinnam zmienić, co naprawić i nad czym popracować. Nie jestem rozczarowana, a bogata o kolejne wrażenia.

Czy udało się w czasie występu zainteresować swoim talentem któregoś z obcenych na wydarzeniu producentów?

– Powiem szczerze, że otrzymałam jedną wizytówkę, chociaż po pierwszym występie, regionalnym, nawiązałam już współpracę z kompozytorką i tekściarzem, którzy stworzyli dla mnie singiel, który będziemy nagrywać pod koniec marca przy współpracy z moim zespołem „The Charts”, ale to narazie wszystko co mogę zdradzić.

Wróćmy na chwilę do początku Twojej kariery czyli do… Dubienki, gdzie stawiałaś pierwsze kroki w karierze muzycznej.

– Tak, pochodzę z Dubienki, w powiecie chełmskim. Ale jeszcze zanim się urodziłam moja mama pasjonowała się muzyka i również śpiewała, lecz jak zawsze wspomina widziała, swoją córkę na scenie, nie sama siebie. Myślę, że to właśnie po niej odziedziczyłam swój talent. Dlatego dała mi na imię Amanda, na cześć piosenkarki Amandy Lear, której głos bardzo lubiła. W wieku 6 lat wystąpiłam na scenie obchodów „Dni Dubienki”, do którego przekonała mnie mama i ciocia Gabriela Poliwczak. Po tym występie zdecydowałam się zajęcia w Domu Kultury w Dubience, jak również pod opieka mojej nauczycielki śpiewu Grażyny Jarosz reprezentowałam szkole i konkursach i festiwalach na szczeblu powiatowym, wojewódzkim jak i ogólnopolskim. Uczęszczałam również do Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia, gdzie uczyłam się również gry na fortepianie, jednak jej nie ukończyłam, gdyż postawiłam jednak na wokal. W wieku 7 lat po raz pierwszy wystąpiłam na koncercie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Więc można powiedzieć, że miłość do muzyki wyssałam z mlekiem matki!

 W Polsce brałaś udział w różnych konkursach i widowiskach muzycznych.

– Zgadza się. Zwyciężyłam w czasie kilku ogólnopolskich festiwali m.in. Kolęd i Postorałek w Niepokalanowie. Wygrałam konkurs „Wygraj kontrakt i karierę” w Poznaniu, organizowany przez portal dla wokalistów „iSing”. Wystąpiłam w programie „Tak to leciało”, w „Szansie na sukces” dostałam wyróżnienie, a w „Bitwie na głosy” znalazłam się w drużynie Krzysztofa Cugowskiego. Największym sukcesem myślę, że był udział w 8. edycji talent show „Must be the Music”, kiedy doszłam do półfinału. Zapamiętam to do końca życia. Za moje wykonanie „The Power of Love” z repertuaru Jennifer Rush dostałam od jury cztery razy „tak” oraz owację na stojąco ze strony publiczności. „Masz ogromny power w tym głosie,” powiedziała Elżbieta Zapendowska, a Kora Jackowska, którą podziwiałam jako artystkę obiecała, że napisze dla mnie piosenkę. Niestety nie zdążyła tego zrobić…

Czy wyjazd do Wielkiej Brytanii był podyktowany chęcią rozwoju kariery muzycznej?

– Nie. Na wyspy ściągnęły mnie chęć znalezienia wartościowej pracy i nauki języka angielskiego. Bo nie znałam tego języka prawie wcale. Musiałam wtedy coś zmienić w swoim życiu. Taki nowy start.

Tak trafiłas do Leeds.

– Tak, i na jakiś czas odpuściłam sobie występy w konkursach. Skupiłam się na pracy i nauce angielskiego, bo do Anglii przyjechałam praktycznie z zerową wiedzą w tym zakresie. A to było nie lada wyzwanie, ponieważ w regionie Yorkshire, akcent jest tak silny, że ciężko mi było na początku cokolwiek zrozumieć! Z czasem jednak się przyzwyczaiłam. Obecnie pracuję jako opiekun osób starszych i chorych w Croft Care Group na terenie m.in. Wakefield i Normanton. Moja rolą jest odwiedzać moich podopiecznych w ich domach. Robię dla nich zakupy, pomagam w podstawowych domowych obowiązkach, Ale co najważniejsze – po prostu z nimi jestem. Słucham, pocieszam, rozmawiam, śmieję się z nimi. Bo często są to osoby bardzo samotne, spragnione kontaktu z innymi ludźmi. To jest praca wymagająca wiele wrażliwości, empatii i cierpliwości. Ale dająca również mnóstwo satysfakcji, że robię coś wartościowego. Ta praca pozwala mi także docenić wartość życia i zdrowia.

A co ze śpiewaniem?

– Nigdy nie zapomniałam o śpiewaniu! Po przyjeździe do Anglii dołączyłam do zespołu The Charts, z którym występuję poza pracą. W naszym repertuarze można znaleźć najpopularniejsze standardy oraz hity z polskiej oraz zagranicznej sceny muzycznej zarówno te starsze, jak również te najnowsze – stąd nazwa zespołu: The Charts, czyli notowania listy przebojów. Koncertujemy na imprezach takich jak imprezy okolicznościowe czy koncerty charytatywne na terytorium całej Wielkiej Brytanii. Graliśmy także na finale WOŚP w Londynie i w Telford. Pracujemy też nad autorskim materiałem.

Twoi podopieczni wiedzą o Twoich sukcesach?

– Nie należę o osób chwalących się. Większość moich współpracowników to Anglicy, niektórzy odszukali mnie na YouTube i opowiadali o mnie innym. Zdarzało się, że jak przychodziłam do czyjegoś domu po raz pierwszy lub po dłuższej przerwie i się przedstawiałam, to słyszałam: „O, to Ty jesteś ta Amanda, co śpiewa”! Niektórym pokazywałam moje występy na YouTubie, raz czy dwa zaśpiewałam coś dla nich. Ale generalnie staram się nie łączyć tych dwóch prac.

Jak to się stało, że znalazłaś się w Open Mic?

– W konkursie Open Mic wystąpiłam po raz drugi. Pierwszy raz wzięłam udział w eliminacjach w 2016 roku. Wtedy nie udało się jej przejść do finału. Ale nie przestałam wierzyć, że uda mi się spełnić moje marzenie. Spróbowałam ponownie w 2018 roku. Wzięłam udział eliminacjach w czasie koncertu na żywo w Sheffield, zaśpiewałam piosenkę „Man’s world” i… przeszłam dalej! Kolejny etap konkursu to był już półfinał. Wydarzenie odbyło się pod koniec listopada w Dewsbury. Zaśpiewałam „I put a spell on you” i ten występ dał mi bilet do finału.

Będziesz próbowała ponownie za rok?

– Jeśli chodzi o Open Mic UK to pewnie już nie. Występ w finale powinien mi wystarczyć. Jest wiele wokalistów, którzy walczą o to miejsce, mi się raz udało, teraz kolej na innych. Na pewno nie zrezygnuje o innych konkursów. Jeśli tylko coś się pojawi pewnie będę aplikować. To jest coś co naprawdę sprawia mi przyjemność.

 A co po Open Mic? Jakie dalsze plany?

– 31 stycznia liceum, do którego uczęszczałam organizowało X Jubileuszową Edycję Konkursu „Mam Talent u Czarniecczykow”. Zwyciężyłam pierwszą edycję i poproszono mnie o występ i zaproponowano mi miejsce w jury. W trakcie obrad jury odbyła się premiera piosenki „I put a spell on you” z klipem wideo które nagrałam w Studio sQuat w Chełmie. Również można zobaczyć na YouTube. Kolejne plany, to też, tak jak wspomniałam, autorski projekt z „The Charts”. Mam nadzieję, że niedługo  będzie dostępny!

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

_