12 listopada 2017, 08:08
Mądrość słabości

Elvis Presley dostał kiedyś jedynkę z muzyki, a jako dorosły człowiek usłyszał, że nie powinien porzucać pracy kierowcy ciężarówki dla śpiewania. Michaela Jordana wyrzucili ze szkolnej drużyny koszykówki. Nauczyciel muzyki Beethovena stwierdził, że nie ma on talentu do komponowania. Walt Disney stracił pracę w gazecie – szefowie uznali, że brakuje mu wyobraźni. Van Gogh sprzedał za życia tylko jeden obraz. To historie powszechnie znane. Porażki tych ludzi sukcesu mogą świadczyć, że nasze słabości to tylko rewersy naszych atutów. Świadomie w tym gronie nie wymieniam tysięcy świętych i błogosławionych, którzy stali się takimi nierzadko po niełatwym doświadczeniu własnej słabości. Co zatem z porażką pięciu nierozsądnych dziewczyn z dzisiejszej Ewangelii?

Opowieść o pannach czekających na oblubieńca bardzo łatwo można odczytać negatywnie. Panny nierozsądne, albo nawet głupie, to przecież ewidentny symbol zepsutego wewnętrznie człowieka, a brak oliwy w ich lampach to oczywisty znak nieprzygotowania na spotkanie z Jezusem. Stąd prosta droga do skwapliwego potępienia i grzmienia o wyłączeniu na zawsze z Królestwa Bożego ludzi niedbających o zbawienie i leniwych religijnie. Stąd prosta droga do rachunku sumienia czynionego w oparciu o banalne pytanie: pośród których panien ja się znajduję?

Nie o rachunek sumienia jednak tutaj chodzi. Ta trudna opowieść nie jest głównym przesłaniem dzisiejszej liturgii Słowa. Jest nim natomiast pochwała mądrości i nauka o osobistej odpowiedzialności za własne życie. Na tym właśnie polega mądrość: dostrzegać własne słabości i ograniczenia, być ich świadomym, zmagać się z nimi, a mimo to czuć się wybranym przez Boga, kochanym przez Niego i czekać na spotkanie z Nim. Taka mądrość ma być oliwą w lampach naszych serc. Przeciwieństwem tak rozumianej mądrości jest natomiast głupota polegająca na przekonaniu o własnej mocy i samowystarczalności. Nie zamartwiajmy się zatem, gdy dotyka nas jakaś ułomność: grzech, skłonność do grzechu, ograniczenie fizyczne. Być może są one wręcz konieczne do ćwiczenia się w pokorze, aby z Boga była moc, a nie z nas. Mimo ciemności, w których przychodzi czasem nam żyć, mamy w sercu lampę pełną oliwy. Jest nią świadomości, że moc Boga jest zawsze większa od naszych ograniczeń.

Mądrość to także świadomość, że każdy z nas ma szansę na spotkanie z Oblubieńcem, bo każdy z nas jest wybrany. Bóg nie zawsze wybiera silnych. Znajduje ludzi grzesznych i słabych, a potem odmienia ich życie. Ktoś taki, jak Mojżesz, który zabił człowieka, zostaje wybrany, by wyprowadzić ludzi z niewoli ku wolności. Dawid, który skazał innego na śmierć, trafia na tron. Jezus do grona Dwunastu zaprosił człowieka, który Go okłamał; człowieka, który w Niego zwątpił; i człowieka, który Go zdradził.

Żeby powiedzieć Bogu „tak”, nie trzeba być silnym. Można być słabym i powiedzieć „tak”, mimo tej słabości. Jeśli pytasz siebie: „Czy jestem dość silny, żeby służyć Bogu?”, to zadajesz niewłaściwe pytanie. Zapytaj inaczej: „Czy jesteś dosyć słaby, żeby Mu służyć?”. „To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi” (1 Kor 1,25).

Ks. Bartosz Rajewski

Autor jest proboszczem polskiej parafii p.w.  Św. Wojciecha na South Kensington w Londynie (Little Brompton Oratory, dawne Duszpasterstwo Akademickie). Msze św. w niedzielę 12.45 i 18.30. www.dalondon.org.uk

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *