03 października 2017, 10:32
Jak zostałem sexpertem
Jak się zostaje ekspertem od seksu? To proste, potrzebny jest… telefon. Nie sex telefon, wystarczy zwykły. Telefon w odpowiednim czasie do odpowiedniej osoby. Jeśli potrafisz się dogadać przez telefon w „tych” sprawach, to już jesteś ekspertem od seksu. W taki właśnie sposób ja zostałem ekspertem seksualnym. Teraz ta wiedza procentuje, bo zacząłem udzielać konsultacji w sprawach seksu i to na szczeblu międzynarodowym!

Ale po kolei. Jak mówię, najpierw był telefon do znajomego:

– Cześć! Tomku, czy zagrasz u mnie w filmie główną rolę męską? – jakiś czas temu zadzwoniłem do znajomego aktora z propozycją roli filmowej. To było kilka lat temu, kiedy jeszcze dla telewizji nagrywałem różne programy, reportaże i dokumenty.

– Jasne że tak! …a jaki to film? – znajomy już się zgodził  i tylko dla porządku zapytał o rodzaj produkcji.

– Film przyrodniczy – wyjaśniłem.

Cisza. W drugim telefonie zapadła głęboka, przedłużająca się cisza.

– Halo, jesteś?

– Tak, tak, tylko wiesz Andrzeju, ja pracuję w teatrze na co dzień ..ludzie mnie będą widzieli na ulicy. No ja nie wiem, muszę się zastanowić. Andrzej, ty NAPRAWDĘ chcesz mnie zatrudnić do filmu porno?!

Teraz to mnie zamurowało z wrażenia.

– Tomek, co Ty bredzisz?! Jakie porno, mówię przecież, że do filmu przyrodniczego. Będziesz grał jednego takiego ornitologa, a jedyny seks w filmie będzie dotyczył składania i wysiadywania jaj przez ptaki. Tomek, zlituj się, o co Ci chodzi.

– Przepraszam Cię Andrzeju, wiesz, w naszym języku aktorskim film przyrodniczy znaczy film porno.

Kilka miesięcy później film był już gotowy. Był to dokument o pewnym niemieckim przedwojennym przyrodniku-ornitologu z okolic Szczecina. Paul Robien, bo o nim mowa, jest nazywany Ojcem Zielonych w Niemczech, gdyż mocno propagował, jeszcze przed wojną idee ekologiczne. Był też antyfaszystą, po zakończeniu wojny został zastrzelony przez Sowietów, który zdobyli Szczecin w 1945 r. Tomek wcielił się w postać ornitologa tak doskonale, że film zdobył później główną nagrodę polsko-niemiecką i był pokazywany w obu krajach. Ale najważniejsze: udało się przybliżyć widzom tę niemal całkowicie zapomnianą postać wybitnego naukowca i ekologa. Dodatkowa korzyść z filmu, to fakt że zostałem sexpertem, przynajmniej tak mówią o mnie niektórzy.

Tę specjalistyczną wiedzę wykorzystuję dzisiaj w stosunkach, oczywiście międzynarodowych. Jak wiadomo, para książęca Kate i William, oczekuje narodzin trzeciego dziecka. Dziecko zostało ponoć poczęte w trakcie podróży po Polsce, miało to miejsce kilka miesięcy temu. Co z tego wynika? Ano bardzo poważne konsekwencje. Po pierwsze, była to z pewnością najbardziej owocna podróż dyplomatyczna do naszego kraju, a książęca para będzie miała co wspominać w długie zimowe wieczory. Po drugie, ten fakt warto zdyskontować do wzmocnienia odwiecznej przyjaźni polsko-brytyjskiej oraz do pogłębienia zaufania między naszymi narodami i podniesienia stosunków bilateralnych na wyższy poziom (przepraszam za mój język, ale zasłuchałem się w wypowiedziach polityków).

Czyli, mówiąc po ludzku: maluch urodzony przez księżną Kate dostanie polską wyprawkę, do tego 500+, czyli pieniądze od polskiego rządu dla każdego polskiego dziecka. I nieważne że urodzi się na ziemi brytyjskiej, bo zaraz dostanie polskie – na początek honorowe – obywatelstwo. Jak podrośnie i zmądrzeje, to samo poprosi o normalne obywatelstwo i polski paszport.

Dzieciak nie będzie się wstydził, że pochodzi z kraju który jako pierwszy i jedyny dobrowolnie wystąpił z Unii Europejskiej. Dzieciak będzie dumnym obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej.

Z drugiej strony patrząc, my też dużo zyskamy. To będzie pierwszy Polak, który będzie członkiem rodziny królewskiej, kto wie, może nawet zostanie monarchą brytyjskim. Bo przecież stając się jednym z NAS nie przestanie być jednym z NICH, Brytyjczyków. W ten sposób zawrzemy prawdziwą unię personalną z Wielką Brytanią. W przeszłości takie unie wychodziły nam tylko na dobre, wystarczy tylko wspomnieć unię personalną z Litwą (Jagiełło) czy Węgrami (Ludwik Węgierski). A więc rozwijajmy seks turystykę w Polsce. Na początek z Wielką Brytanią, ale może warto pomyśleć o innych krajach?

Andrzej Kisiel

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *