07 września 2017, 10:58 | Autor: admin
Najmłodszy dziennikarz na Wyspach
Ma na koncie wywiady ze znanymi ludźmi, jego kanał na You Tube oraz strona na Facebooku „U Alana w UK” są coraz bardziej popularne. Z 11-letnim Alanem Chabrzyńskim rozmawia Piotr Gulbicki.

Jesteś bodaj najmłodszym polskim dziennikarzem na Wyspach.

– Tak sądzę. W ten sposób nazwał mnie również redaktor Marcin Rola podczas wywiadu dla telewizji internetowej wRealu24.

Szybko zacząłeś.

– Mój tata Paweł w kwietniu ubiegłego roku został członkiem Patriae Fidelis, chyba najprężniej działającego polskiego stowarzyszenia patriotycznego w Wielkiej Brytanii. Ja, jako osoba niepełnoletnia, nie mogłem pójść w jego ślady, ale zacząłem uczestniczyć w różnych organizowanych przez tą grupę imprezach – Marszu Żołnierzy Wyklętych, rocznicach wydarzeń patriotycznych, spotkaniach z ciekawymi ludźmi. I właśnie podczas jednego z nich, w Leeds, poznaliśmy Grzegorz Brauna. To były kandydat na prezydenta Polski, wspaniały człowiek, reżyser o dużej wiedzy historycznej, który przyjechał na Wyspy podyskutować z tutejszą Polonią. Wówczas spontanicznie zrodził się pomysł, żeby zrobić z nim wywiad. Rozmowę przeprowadziliśmy w ogródku u kolegi taty, a trwała ona około 15 minut. Pytanie wyjściowe brzmiało – „Skąd pochodzę, żebym wiedział kim jestem?”. Wywiad, po raz pierwszy i ostatni, nagrywany był telefonem komórkowym, bo później kupiliśmy kamerę. I chociaż ogólnie jego jakość pozostawiała wiele do życzenia, szczególnie jeśli chodzi o dźwięk, to pierwszy krok został zrobiony.

Potem byli kolejni rozmówcy.

– Redaktor Wojciech Sumliński, pieśniarz Lech Makowiecki, ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, redaktor Tadeusz Płużański…

Wyraziste postacie obozu narodowo-patriotycznego.

– Nieprzypadkowo, bo to właśnie ta tematyka najbardziej mnie interesuje. Dlatego w rozmowach poruszamy zagadnienia polityczno-historyczne, głównie po 1989 roku, ale też te wcześniejsze, z okresu komunizmu. W ten sposób sam się uczę, a mam nadzieję, że i inni z tego skorzystają.

Pojechałeś też do Manchesteru po majowym zamachu, w którym zginęły 23 osoby, a około 120 zostało rannych.

– To była spontaniczna reakcja. Na miejscu rozmawiałem z kilkoma dziennikarzami angielskiej i hiszpańskiej telewizji, którzy relacjonowali na żywo atmosferę panującą w mieście. Pytałem ich o przyczyny tej tragedii i o to, co zrobi brytyjski rząd, żeby w przyszłości nie dochodziło do takich sytuacji. W ten sposób chcieliśmy rozpowszechnić akcję Pawła Ptasińskiego, organizatora zbiórki pieniędzy dla dwóch córek polskiego małżeństwa, które zginęło podczas zamachu.

To twój największy dziennikarski sukces?

– Póki co, dużego sukcesu chyba jeszcze nie osiągnąłem, ale na przykład zapowiedź V Marszu Żołnierzy Wyklętych w Londynie, organizowanego przez Patriae Fidelis, w internecie obejrzało 50 tysięcy ludzi. W zapowiedzi brał udział raper Wasiak, a ja mówiłem Modlitwę Narodowych Sił Zbrojnych, do czego przygotowywałem się niemal trzy tygodnie – bo to trudny tekst. W marszu uczestniczyło około tysiąc osób.

Zamiłowanie do narodowych wartości wyniosłeś z rodzinnego domu?

– Wszystko narodziło się samo. Pochodzę z Łodzi, a kiedy miałem 6 lat przeprowadziliśmy się do Blackburn, ze względu na problemy finansowe rodziców. I właśnie tu, na obcej ziemi, poczułem ducha polskości. Miałem trochę kłopotów z jednym z angielskich kolegów, a nie znając tego języka nie potrafiłem się bronić. Przez pierwszy rok rodzice dużo pracowali i można powiedzieć, że razem ze starszą o 8 lat siostrą Anitą wychowywaliśmy się sami. To wtedy, na własną rękę, nauczyłem się pisać i czytać po polsku, co było znakiem, że polskość jest we mnie. Wiedziałem, że mimo iż mieszkam w Anglii, przede wszystkim jestem Polakiem.

Potwierdzeniem tego była sytuacja z 2015 roku, kiedy szedłem do pierwszej komunii świętej. Msza odbywała się w angielskim, katolickim kościele św. Anny, ale odprawiał ją polski ksiądz. Razem z tatą uszyliśmy opaskę na ramię, taką jak nosili nasi rodacy w czasie Powstania Warszawskiego czy żołnierze Armii Krajowej. Wtedy nieoczekiwanie padło dużo przykrych słów, że do religijnych uroczystości nie pasują patriotyczne akcenty. Nie rozumiem tego, uważam wręcz przeciwnie, dlatego tym bardziej utwierdziłem się w moich przekonaniach, a wywiady z Polakami głoszącymi narodową tradycję są dla mnie bezcenną lekcją.

Jak do nich trafiasz?

– Dzięki Patriae Fidelis tata ma dobre kontakty z wieloma stowarzyszeniami, takimi jak Ogniwo, Polska Niepodległa czy Patrioci Rzeczypospolitej i to dzięki ich pomocy docieram do kolejnych rozmówców, a jednocześnie uczestniczę w spotkaniach z nimi.

Pytania układam z tatą, a uczę się ich z mamą, która ma do tego więcej cierpliwości. Przygotowania trwają około tygodnia. Czasami są rzeczy, których nie rozumiem, więc rodzice mi je tłumaczą.

Wywiady nagrywacie w różnych miejscach.

– Praktycznie wszędzie, gdzie się da. Z Tadeuszem Płużańskim, którego wieźliśmy samochodem 350 kilometrów z Luton na spotkanie w Leeds następnego dnia, rozmawiałem o północy podczas przerwy na stacji benzynowej. Zmęczenie było widać na naszych twarzach, ale i tak całość trwała ponad godzinę.

Z Wojciechem Sumlińskim nagranie odbyło się w domu u znajomego taty, z Lechem Makowieckim w Bibliotece Polskiego Ośrodka Katolickiego w Leeds, a z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim na cmentarzu w Manchesterze, gdzie pochowanych jest wielu Polaków. Wywiady trwają od 15 minut do godziny.

Z którego z nich jesteś najbardziej zadowolony?

– Do wszystkich rozmówców mam duży szacunek, ale szczególne wrażenie zrobił na mnie Lech Makowiecki. Mówi o wielu wartościowych rzeczach, nie tylko związanych z patriotyzmem czy historią, ale również codziennym życiem. Na przykład o tym, jak wychować dzieci i młodzież na dobrych ludzi, dobrych Polaków. To człowiek na którego twórczości wychował się między innymi znany raper Basti.

Dużym przeżyciem był również występ u Marcina Roli w internetowej telewizji wRealu24. Pojechaliśmy tam zaraz po rocznicy rzezi wołyńskiej, nagrywaliśmy na żywo, bez przygotowania, a do tego przytrafiła mi się jakaś alergia. W studio poznałem pułkownika służb specjalnych Piotra Wrońskiego, ale było za mało czasu na dłuższą rozmowę z nim.

Jak traktują cię twoi rozmówcy?

– Zadaję poważne pytania, więc również odpowiadają w ten sposób. Natomiast panowie Makowiecki i Braun tłumaczyli niektóre kwestie bardziej pod kątem mojego wieku, tak żeby każdy mógł to zrozumieć – nawet ci, którzy nie są zbyt obeznani w tej tematyce.

A dużo ich jest?

– Według statystyk, nasze rozmowy oglądają głównie ludzie w wieku 25 – 50 lat. Fajnie, chociaż osobiście chciałbym, żeby w tym gronie byli też młodsi, tacy jak ja, bądź troszeczkę ode mnie starsi. Wywiad z Wojciechem Sumlińskim miał 70 tysięcy wejść, a zapowiedź Marszu Żołnierzy Wyklętych – 50 tysięcy. Inne materiały to średnio 15 tysięcy kliknięć.

Wysokie wskaźniki.

– Cieszę się, bo poruszamy ważne tematy, których, szczególnie w obecnych czasach, nigdy za dużo. Wszystko jest pokazane oczami moich rozmówców, ja nie wtrącam się im w zdanie, nie przerywam, więc każdy kończy wątek, jaki zaczął. Niestety, u wielu polskich dziennikarzy raczej się tego nie spotyka.

Dalej będziesz podążał w tym kierunku?

– Mam nadzieję. To ciekawe zajęcie, jeździmy w różne miejsca, ciągle się coś dzieje. Moim marzeniem jest przeprowadzenie wywiadu z historykiem Leszkiem Żebrowskim oraz udział w Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie, w którym rokrocznie uczestniczy ponad 100 tysięcy ludzi. Byłoby super znaleźć się na deskach, razem z największymi polskim patriotami.

A czy w przyszłości planuję zawodowo zajmować się dziennikarstwem? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że jak dorosnę chciałbym pomagać Polakom mieszkającym na Wyspach w respektowaniu należnych im praw. Zgodnie z powiedzeniem: „No matter where you are, never forget who you are”.

Obecna sytuacja w Polsce nastraja optymistycznie?

– Na polityce się nie znam, słyszę o czym rodzice rozmawiają ze znajomymi bądź co mówią goście, którzy przylatują z kraju na spotkania z Polonią. Dużo osób wraca do Polski, więc chyba zaczyna być lepiej, niż kiedy my stamtąd wyjeżdżaliśmy…

 

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *