06 sierpnia 2017, 10:16
Felieton: Ale uuuupał!

Fala upałów, która przetacza się przez Europę, spowodowała prawdziwe pomieszanie zmysłów. Przynajmniej u niektórych. Od gorąca pomieszało się ludziom w głowach. Jednym wydaje się, że to efekt globalnego ocieplenia, inni twierdzą że wprost przeciwnie. Jeszcze inna frakcja uważa, że fala upałów to efekt uboczny wielkiej fali imigrantów z Afryki i Azji zalewających kontynent. Wiadomo że przybywają oni do nas po to, aby poprawić swój byt materialny, ale nie chcą rezygnować ani ze swoich zwyczajów, ani islamu, ani klimatu, do którego się przyzwyczaili żyjąc w swoich krajach. Dlatego zabrali ze sobą tropiki. W najbliższym czasie możemy się więc spodziewać kolejnych rekordów ciepła, tropikalnych ulew, trąb powietrznych, malarii oraz erupcji wulkanów. Oczywiście w Europie. Przynajmniej nie będzie nudno!

A propos wulkanów. 200 lat temu w Europie też narzekano na pogodę, a wszystkiemu winne były właśnie wulkany a nie imigranci. Na początku XIX wieku co rusz notowano erupcje wulkanów, od których całkowicie rozregulowała się pogoda. W 1812r. w środkowej Europie wystąpiły 40 stopniowe upały, a wielkie rzeki wysychały. Zaraz potem – dla ochłody – przyszły silne mrozy. W 1813 r. w sierpniu padał deszcz ze śniegiem, potem znów były upały i wielkie burze. I tak dalej, aż w 1815 r. wybuchł wulkan Tambora w Indonezji, który doprowadził do ogromnych zmian klimatu na całym świecie. Wskutek erupcji w 1816 r. mieliśmy (kto miał, ten miał, mnie wtedy jeszcze nie było na świecie) rok bez lata. Ogromne ilości pyłów przesłoniły słońce, w Europie zapanował głód i chłód. Cieszmy się więc taką pogodą, jaką mamy teraz, bo upały nie potrwają wiecznie. Zresztą, jak mówi przysłowie: „Kiedy w Dominika (4 sierpnia) słońce grzeje, od ostrej zimy człek zemdleje”. Przysłowia ludowe są mądrością narodów i autor tego powiedzenia chyba miał rację, bo w sumie lepiej trochę się spocić w słońcu niż zamarznąć na mrozie.

Osobom zmęczonym upałami w letnie dni polecam fontannę, w jej pobliżu zawsze można się trochę schłodzić rosą zawartą w powietrzu. Chociaż niektórym wystarcza już sam widok i odgłos wody, aby doznać ukojenia zmysłów i nerwów. Nawet lekarze zalecają terapię szumiącą wodą.

Ale wyobraźcie sobie inną sytuację: przychodzicie z rodziną na spacer na wasz ulubiony Trafalgar Square w Londynie, aby popatrzeć na tryskającą wodą słynną fontannę. Tymczasem jest ona pusta i sucha. Z nieba leje się żar. Wokół kłębi się tłum turystów. Fatamorgana? Nie. To prawda. Na rzeźbie delfina, tam gdzie z jego pyska leci woda, teraz wisi kartka: „Nieczynne do odwołania”. Zabrakło wody w królewskich wodociągach? A może ekolodzy zaprotestowali w obronie maltretowanego delfina? Czy to skutek Brexitu?

Nic z tych rzeczy. Chodzi o hałas. Komuś przeszkadzał plusk wody w fontannie. Absurd? Mnie też się tak wydawało. Do czasu. Co prawda nikt rozsądny chyba nie zamknie fontanny na Trafalgar Square, (w razie czego proszę czytelników o wiadomość), ale w Polsce takie rzeczy są już możliwe. Przez moje miasto przepływa spora rzeka. Wiele lat temu zamontowano tam dwie okazałe fontanny, które szybko stały się jedną z większych atrakcji turystycznych. Goście nas odwiedzający podziwiali imponującej wysokości pióropusze wodne unoszące się kilkanaście metrów w górę. Do tego zamontowano kolorowe reflektory podświetlające wieczorem fontanny. Tryskająca woda była ozdobą i przyjemnie chłodziła. Do czasu.

W tym roku fontanna wyglądała jak zwiędły od upału kwiat: woda wznosiła się zaledwie na 2 metry w górę i zaraz – jakby zawstydzona swoją fantazją – zawracała i opadała. Nikt nie zapalił też efektownych świateł. Co się stało? Komuś z okolicznych mieszkańców przeszkadzał szum wody, napisał więc skargę na fontanny do urzędu. Że szumią i hałasują, a on nie może z tego powodu spać i cierpi. Specjaliści przykręcili kurek z wodą, zmniejszyli strumień i wyłączyli światła. Ale to za mało. Fontanny wciąż drażniły czyjeś wrażliwe uszy. Zakręcono więc kurki na stałe.

Podobno następnym krokiem ma być wyciszenie fal w każdej polskiej rzece, a po wakacjach nawet fal w Bałtyku. Bo za bardzo hałasują.

Andrzej Kisiel

 

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *