04 sierpnia 2017, 15:30
Świrszczyńskiej i Borzym dialogi o powstaniu…

To był szczególny moment, inaugurujący dni pamięci związane z corocznymi obchodami, przypadającej w tym roku 73 rocznicy Powstania Warszawskiego. Dokładnie tydzień temu, w miniony piątek, w Parku Wolności, przed Muzeum Powstania Warszawskiego, odbył się premierowy koncert „Jestem przestrzeń”, którego wokalną wykonawczynią była Monika Borzym, śpiewająca poezję Anny Świrszczyńskiej. Agnieszka Glińska, będąc reżyserem spektaklu „stworzyła „koncertową antologię wierszy”, zaś muzykę do poetyckich fraz Świrszczyńskiej skomponował Mariusz Obijalski. Artystą towarzyszącym wokalistce był też Wojciech Waglewski.

Monika Borzym, swoim lekkim, tak bardzo poruszającym, finezyjnym wokalem, nierozerwalnie związanym z frazami poetyckimi, potrafi sprowokować odbiorczą refleksję i zadumę nad sensem słów, pobrzmiewających magiczną harmonią dźwięków w ich muzycznej, wykonawczej skali. To poezja w muzyce i muzyka w poezji tworzą artystyczny komunikat wysłany do odbiorców, komunikat, którego artystyczny kształt i forma nie zagłuszają precyzyjnie wyrażanych sensów. A sensy tych słów, zawierające się w poezji Anny Świrszczyńskiej, okazują się jakże głębokie, ogarniające umysły i serca odbiorców, słuchaczy i widzów, którzy w skupieniu i koncentracji ulegają tajemniczej magii porywającego serca muzyczno-poetyckiego seansu.

W takich słowach wyraził niegdyś Czesław Miłosz poetycki fenomen Świrszczyńskiej, mówiąc: „Jej dzieło poetyckie ofiarowuje się jako spełniony los, ale spełniony nie poprzez artyzm, z życiorysem gdzieś w tle, ale jako jedność wierszy i osoby (…) namiętnej ,dumnej, pokornej, grzesznej, współczującej, miłującej (…)” I taki obraz duchowości poetki – powstańczej sanitariuszki – wyrazili swą sztuką muzyki i słowa twórcy tego niezwykłego spektaklu. Monika Borzym, młoda wokalistka, komentując w mediach przygotowywany spektakl stwierdziła: „Urodziłam się w 1990 roku, sześć lat po śmierci Świrszczyńskiej (…) Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym kogokolwiek przekonywać, że rozumiem rozterki i emocje, które towarzyszyły powstańcom. Że rozumiem samo powstanie. Mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiem. (…) Zależało mi na tym, żeby „Jestem przestrzeń” przetrwało czas obchodów.” I utrwalone na płycie słowa poetki-sanitariuszki z towarzyszącą im muzyką mają szansę przetrwać. Prezentowane wiersze, takie jak m.in. „Czternastoletnia sanitariuszka myśli zasypiając”, „Ogniotrwały uśmiech”, „Wszystkie chwyty dozwolone” czy „Jestem napełniona miłością”, to tylko niektóre, umieszczone na płycie i wykonane przez Monikę Borzym podczas premierowego koncertu. To poezja, w której odnaleźć można bez trudu bogactwo duchowości autorki, w której zawiera się zarówno pasja życia, jak i lęk przed śmiercią, głębia myśli interpretujących własny los, ukazujący go w kontekstach antynomii ludzkiej natury, bo w myślach zasypiającej młodej dziewczyny odnaleźć przecież można potrzebę poszukiwania sensu życia tu i teraz i próbę ocalenia w sobie tego, co najważniejsze: poświęcenia innym. Jest w tej poezji intymność uczuć i odsłanianie przed sobą nieznanych tajemnic współistnienia, jest także trudny optymizm wobec życiowych zagrożeń , wiara w siebie, bo, jak powie poetka: „chwytam się wszystkiego, żeby się nie zapaść w przepaść”. Fenomenem artystycznym nagranej płyty, jak i premierowego jej wykonania, w którym mogliśmy uczestniczyć w Parku Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, był na pewno fenomen chwili i miejsca, ale też i niebywałe wprost połączenie tajemnicy i głębi poetyckiego słowa ze stworzonym przez wykonawców oryginalnym artyzmem muzycznych fraz ,w których poezja za sprawą ich interpretacji mogła przeglądać się , jak w lustrze. Poetyckie frazy w muzycznej wokalizie młodej dziewczyny zainicjowały rodzaj szczególnego dialogu pokoleń. Dialog ten odbywa się dzisiaj językiem sztuki, powstającej na miarę nowej wyobraźni młodych twórców i jej odbiorców. Odsłaniając tajemnice minionego czasu poetycką frazą Anny Świrszczyńskiej, powstańczej sanitariuszki i młodzieńczą, jakże refleksyjną, zatopioną w ciszy, melancholijnie lekką wokalizą Moniki Borzym, rodzi się dzisiaj fenomen dialogu, otwierającego nowe szanse na międzypokoleniowy przekaz tego, co odchodzące pokolenia chciałyby przekazać swoim następcom. Jakże bezcenną rolę w tym dialogu odgrywa sztuka.

Ewa Lewandowska-Tarasiuk

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *