13 lipca 2017, 12:07 | Autor: admin
Decyzja, która zmieniła historię
– Prawda na temat chrztu Polski i początków państwa polskiego wygląda zupełnie inaczej, niż uczono nas kiedyś w szkołach – mówi prof. Tomasz Panfil.

1050 lat. Tyle czasu minęło od wydarzenia, które zmieniło losy milionów ludzi, kolejnych pokoleń Polaków. Okrągła rocznica przyjęcia przez Mieszka I chrześcijaństwa upłynęła w ubiegłym roku, ale temat jest ciągle aktualny. I budzi zainteresowanie. Historię sprzed wieków przybliżał w swoim wykładzie prof. Tomasz Panfil, który na zaproszenie Polskiej Wspólnoty w Wielkiej Brytanii oraz Koła Myśli Niezależnej zawitał do Londynu.

Siedem kobiet księcia

Nie wiadomo kim był z pochodzenia, nie wiemy nawet jak dokładnie miał na imię. Mieszko jest bowiem zdrobnieniem. Ale od czego? Mieczysław, Miecsław, Michał? Mimo różnych teorii jednoznacznej odpowiedzi na to nie ma. Przez pierwszych 20 lat swojego życia był poganinem, co więc skłoniło go do przyjęcia nowej religii?

– Kiedyś mówiono, że oczarowała go nowa cywilizacja, piękne miasta i kościoły niemieckie budowane dzięki chrześcijaństwu. I sam też zapragnął takie mieć. Ale to nie jest prawda – mówi prof. Panfil, dodając, że już wcześniej Mieszko był potężnym władcą. Pisał o tym w swojej relacji z podróży do krajów słowiańskich Ibrahim ibn Jakub, ówcześnie żyjący Żyd, muzułmanin, kupiec, szpieg i handlarz niewolników w jednym, wyliczając, że książę Polan ma trzy tysiące zbrojnych, a każdy z nich stoi za 100 zwykłych wojowników. Wspomniał też, że Mieszko wprowadził system emerytalny dla swoich rycerzy, płaci im pensje, a jeśli któryś z nich wydaje córkę za mąż, to również dostaje posag.

– Wcześniej uczono nas, że chrzest był tylko decyzją polityczną, mającą wymiar jedynie doczesny, a Mieszkowi chodziło o zmianę sojuszy i pozyskanie silnych sprzymierzeńców. Ale w tym wszystkim było coś większego, metafizycznego, czego nie da się ująć w kategoriach materialnych. Chociaż źródeł na ten temat nie ma – przyznaje dzisiejszy gość, który szczególną rolę przypisuje czeskiej księżniczce Dobrawie, określając ją mianem jednej z najważniejszych kobiet w polskiej historii. A może nawet najważniejszą.

– Mam głębokie przekonanie, że to pod jej wpływem Mieszko zdecydował się na ten epokowy krok. Oczywiście, były rachuby polityczne, niemniej będąc w Pradze, zawierając sojusz z Bolesławem Srogim, kiedy spotkał na tamtejszym zamku Dobrawę, mógł się w niej zwyczajnie zakochać. Sprowadził ją do Poznania i podarował piękny murowany pałacyk oraz kaplicę, gdzie mogła czcić swojego Boga – opowiada Panfil.

Dobrawa przybywa do Polski prawdopodobnie w 965 roku, na co Mieszko reaguje wygnaniem z dworu siedmiu swoich żon, nałożnic, kochanek. Nie brakowało mu towarzystwa kobiet, ale być może potrzebował tej jednej? Wzięli ślub, Dobrawa była dla niego bardzo uprzejma – np. w wielkim poście na jego prośbę jadła mięso. Po to, żeby go sobie zjednać. Jak pisze kronikarz Gall Anonim, „nie wcześniej weszła do łoża męża, aż do przyjęcia chrztu, przez co przynajmniej przez rok żyli we wstrzemięźliwości seksualnej”. I być może tak rzeczywiście było, gdyż ich pierworodny syn Bolesław Chrobry urodził się 9,5 miesiąca po chrzcie Mieszka i prawie dwa lata po ślubie.

Dobrawa uczyła męża prawd wiary, przekazywała mu to, co sama wiedziała. Zresztą nie tylko ona, bo razem z nią na dwór księcia przybyło przynajmniej kilku księży katolickich. Mieszko dojrzewał do przyjęcia chrztu.

Dzięki pomocy niebios

Historyk, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Przez niespełna 1,5 roku, w latach 1990-1991, był także burmistrzem Sandomierza. Specjalizujący się w dziejach średniowiecza oraz nauk pomocniczych historii Tomasz Panfil podczas dzisiejszego spotkania obala kolejne mity.

– Chrzest przyjęliśmy nie z Czech, jak powszechnie twierdzono. Mieszko ze swoimi najbliższymi współpracownikami zapewne udał się do Regensburga, gdzie przebywał cesarz Otton I i tam odbył się ten wiekopomny akt. Ciekawe na ile książę Polan robił to świadomie, zdając sobie sprawę z tego, los ilu ludzi zmienia? – zastanawia się prof. Panfil, przypominając, że cała późniejsza historia Polski pełna jest religijnych odniesień.

Matka Boska znajduje się nad polem Grunwaldu w obrazie Jana Matejki, a Jan III Sobieski twierdził, że wygrał z Turkami pod Wiedniem, bo miał przy sobie różaniec swojej matki, którym błogosławił husarię, zanim ta runęła do szarży.

Również w czasie bitwy pod Warszawą w 1920 roku nad wojskami polskimi unosiła się kobieta. Tak przynajmniej twierdzili bolszewicy. Taką samą postać widziano 265 lat wcześniej nad klasztorem jasnogórskim, kiedy oblegali go Szwedzi. Ci ostatni dowodzili potem, że nie zdobyli świątyni, gdyż tajemnicza dama okrywała ją swoim płaszczem, a klasztor podskakiwał w górę i w dół w wyniku czego nie mogli dobrze przycelować.

Wszystkie nasze wielkie wygrane zawdzięczamy pomocy niebios – w co Polacy głęboko i szczerze wierzyli. A to za sprawą Mieszka I, który pokochał Dobrawę i przyjął chrzest. To również dzięki niemu do dziś hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest kwintesencją polskości.

Bunt pogan

Niedzielne popołudnie, sala parafialna kościoła na Ealingu. Dla uczestników dzisiejszego spotkania Polska Organizacja Turystyczna w Londynie przygotowała pięknie wydane mapy, przewodniki oraz publikacje o historycznych miejscach w Polsce. Wiele z tych zabytków sięga korzeniami do czasów piastowskich, gdzie następcą Mieszka I został jego syn Bolesław Chrobry. On również intensywnie wprowadzał chrześcijaństwo, co było dla niego formą organizacji państwa. Robił to chyba nawet zbyt gorliwie, gdyż niedługo po jego śmierci doszło do reakcji pogańskiej. Społeczeństwo w bardzo krótkim czasie zostało obciążone wieloma świadczeniami, musiało płacić nie tylko na urzędników państwowych, ale również budować kościoły i utrzymywać księży.

– Owe świadczenia wynosiły łącznie 20 proc., w porównaniu z dzisiejszymi czasami niewiele, niemniej dla ówczesnych ludzi był to poważny cios. Prawdopodobnie więc owa reakcja to w większej mierze bunt przeciwko obciążeniom fiskalnym niż nowej wierze, aczkolwiek trudno to rozdzielać – mówi prof. Panfil. I dodaje, że poganom w roznieceniu buntu pomagały – używając dzisiejszej terminologii – zielone ludziki, które podburzały ludność przeciwko królowi Mieszkowi II. To, że palono kościoły, nie oznaczało jednak, iż nienawidzono Pana Boga. Po prostu były one budynkami obronnymi, a urzędnicy państwowi często się w nich chronili przed atakiem.

Wystąpienia trwały w latach 1034-1036 poważnie osłabiając Polskę, z czego skwapliwie korzystali Czesi, Rusini, Niemcy czy Pomorzanie, najeżdżając i łupiąc kraj. Na szczęście pojawia się Kazimierz Odnowiciel.

– Niezwykły człowiek, dynastia Piastów chyba rzeczywiście została wybrana przez Boga, bo pełno w niej nietuzinkowych osobowości. Chociaż, z drugiej strony, jest to jedyna europejska dynastia, która nie ma wśród swoich przedstawicieli świętego. Jest przekaz, że to kara za zabicie biskupa Stanisława przez Bolesława Śmiałego – opowiada dzisiejszy gość.

Nadchodzi rok 1079, biskup krakowski jest potęgą – do tego stopnia, że decyduje się rzucić wyzwanie królowi. To, co robi, wedle ówczesnego prawa jest zdradą, co podsumował Gall Anonim pisząc, że „wprawdzie biskup był zdrajcą, ale nie powinien jeden pomazaniec karać tak surowo drugiego”.

Bp Stanisław publicznie wystąpił przeciwko władcy napominając go, żeby się nawrócił i więcej nie grzeszył. I poniósł za to konsekwencje. Odbył się sąd, zapadł wyrok. Skazanie na śmierć jednego z najwyższych dostojników kościelnych w Polsce było wydarzeniem, które miało dwie konsekwencje – dynastia Piastów nie doczekała się swojego świętego, a Polska została rozbita na dzielnice, co było karą za to, że ciało św. biskupa zostało porąbane na kawałki i rozrzucone. Podobnie potem rozpadła się Polska.

Szukając kwiatu paproci

Postępy chrystianizacji przebiegają bardzo szybko. W roku 1000, zaledwie 34 lata od aktu Mieszka I, mamy już cztery biskupstwa i jedno arcybiskupstwo. Polska jest suwerenna nie tylko pod względem kościelnym, a nasi władcy mogą koronować się samodzielnie, nie pytając o zgodę cesarza czy papieża.

Piastowe przywiązywali dużą wagę do rozwoju nowej religii i struktury kościelnej, co świadczy również o tym, jak ważna była Polska dla Rzymu. W jaki sposób przebiegał chrzest?

– Prawdopodobnie misjonarze wpadali do wioski, zapędzali kobiety do pobliskiego stawku, rzeczki czy jeziora i tam je chrzcili nadając nowe imiona. A potem robili to samo z mężczyznami i biegli dalej. Chodziło o zbawienie dusz, nie było czasu, żeby zajmować się każdym z osobna, więc robiono to hurtem – mówi dzisiejszy prelegent.

W XI i XII wieku w źródłach wciąż dominują imiona pogańskie, ale powoli pojawiają się też chrześcijańskie. Te ostatnie z czasem zaczynają dominować, co oznacza, że zdecydowana większość mieszkańców kraju to ludzie już ochrzczeni. Proces chrystianizacji dobiega końca na przełomie XII i XIII stulecia, chociaż…

– Biskup Marcin Kromer w swojej kronice pisanej w XVI wieku jeszcze narzeka, że gdzieniegdzie, zwłaszcza w Świętokrzyskim, utrzymały się pogańskie zwyczaje, bo w najkrótszą noc w roku okoliczni mieszkańcy skaczą przez ogień szukając kwiatu paproci. A 9 miesięcy później rodzi się dużo dzieci – podsumowuje prof. Tomasz Panfil.

Piotr Gulbicki

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *