14 marca 2017, 10:04
Dyplomacja z Pasją

Penderecki jest wprost nadzwyczajny. Nie można go z niczym innym równać – powiedział James Woodall, pisarz i dziennikarz The Economist i The Spectator.

– Monumentalny, z charakterystyczną współzależnością pomiędzy dramatyzmem i medytacją – napisała Cara Chanteau na łamach The Independent.

– To muzyka tak przejmująca, że aż zapiera dech – stwierdziła Ewa Kwaśniewska z polonijnego chóru Ave Verum.

W sobotę 4 marca „Pasja według św. Łukasza” Krzysztofa Pendereckiego, jeden z najważniejszych utworów XX w. został wykonany w ramach festiwalu Belief And Beyond Belief w Royal Festival Hall w Londynie. Koncert ku pamięci zmarłego niedawno Stanisława Skrowaczewskiego został przyjęty przez londyńską publiczność owacją na stojąco.

Zespołowi muzyków z London Philharmonic Orchestra przewodził Vladimir Jurowski. Partie wokalne wykonały Chór Polskiego Radia, Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia” oraz Warszawski Chór Chłopięcy przy Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina oraz soliści baryton Dietrich Henschel w roli Jezusa, bas Tomasz Konieczny (św. Piotr, Piłat) oraz sopran Elizabeth Atherton. Ewangelistą – narratorem utworu – był Omar Ebrahim, którego syntetycznie zniekształcony głos nadał utworowi innowacyjnego charakteru.

„Pasja według św. Łukasza” powstała na zamówienie radia Westdeutscher Rundfunk z okazji 700-lecia katedry w Muenster, w której 30 marca 1966 roku odbyło się prawykonanie utworu pod dyrekcją Henryka Czyża. Jest to utwór, który przeszywa bogactwem dźwięków i wzbudza respekt wobec możliwości ludzkiego głosu. Wywołuje natychmiastową reakcję emocjonalną, a współczesne techniki kompozycji wzmacniają dramatyczną siłę dzieła. Po ponad 50 latach od premiery epokowe dzieło Pendereckiego wciąż brzmi atrakcyjnie świeżo, harmonijnie łącząc awangardowe środki wyrazu z wielką tradycją dawnych oratoriów Bacha (aluzją do jego postaci jest dźwiękowy motyw B-A-C-H w jednej z dwóch podstawowych serii dwunastotonowych).

W czasie spotkania z publicznością sam Penderecki przyznał, że jest szczęśliwy, że mógł tworzyć w czasach, gdy sztuka awangardowa miała za zadanie przekraczać granice i budować mosty.

– W tym czasie muzyka rozwijała się niezwykle dynamicznie. Po wojnie twórcy pragnęli uformować nowy nurt, który miałby moc uzdrowienia świata. To wielkie napięcie można usłyszeć w mojej „Pasji” – powiedział kompozytor.

– Mimo że wśród krajów bloku sowieckiego mieliśmy najwięcej wolności, muzyka sakralna była bardzo rzadko tworzona i wykonywana. To był nieodkryty teren. Studiowałem dzieła Bacha i Monteverdiego, kontrapunkt XV i XVI wieku. Natomiast język muzyczny „Pasji” m.in. klastery, mikrotony, zabiegi wykorzystane w pracy z elektroniką nawiązują do moich poprzednich utworów – zdradził Penderecki. Kompozytor pochwalił także Jurowskiego jako dyrygenta, któremu jego zdaniem zawdzięcza najlepsze wykonanie jego dzieła

Przypomnijmy, że to kolejny polski akcent w repertuarze London Philharmonic Orchestra, która wcześniej sięgała już po dzieła Szymanowskiego, Lutosławskiego i Góreckiego.

Instytutowi Adam Mickiewicza za organizację koncertu również należą się brawa. Tego typu wydarzenia to czysta forma dyplomacji kulturalnej, którą E. E. Cummings definiuje jako pokojową wymianę idei, informacji, sztuki i innych aspektów kultury pomiędzy narodami w celu dążenia do wzajemnego zrozumienia. I choć dyplomacja kulturalna była znana od stuleci, dopiero od początku XIX w. państwa w sposób usystematyzowany zapoczątkowały świadomą zagraniczną politykę kulturalną. W tym czasie Polska będąca pod zaborami nie miała szans na stworzenie spójnej strategii w tym zakresie. Potem była wojna, chwilowy rozkwit w czasie dwudziestolecia międzywojennego, skupiony jednak przede wszystkim na odbudowaniu i umacnianiu państwowości, potem był kataklizm drugiej wojny światowej, po której nastąpiła epoka siermiężnego socrealizmu narzuconego przymusowo środowiskom twórczym. Mimo to (a może dzięki temu) pewne nurty kultury rozwijały się bez udziału władz. I to właśnie kino moralnego niepokoju, sztuka konceptualna, polska awangarda oraz nazwiska Witkiewicza, Peipera, Kantora, Pendereckiego to powinny być najważniejsze „towary eksportowe” polskiej dyplomacji kulturalnej.

Koncert w Royal Festival Hall jest na to najlepszym dowodem.

Magdalena Grzymkowska

Przeczytaj też

Udostępnij

About Author

admin

komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *